Oto definicja nauki:

„Pomoc w zrozumieniu i usystematyzowaniu rzeczywistości dookoła nas”.

Moment, a może to jest definicja sztuki?

Hmm, w zasadzie to definicja obu tych dziedzin, a każda z nich odpowiada na to pytanie w zupełnie inny sposób.

Mówiłem już wielokrotnie, że największe odkrycia pojawiają się na styku różnych dziedzin i w konfrontacji różnych sposobów myślenia. Pora więc odpowiedzieć na pytanie, czego pozornie tak odległe dziedziny mogą się od siebie nauczyć.

Dzisiaj o tym, czego może nauczyć się nauka od sztuki.

Proces

Chmura to nie tylko określenie technologi przechowywania danych w sieci. Dla Uriego Alona to również określenie, które zapewniło mu psychiczny spokój podczas najtrudniejszych momentów określania nowych praw przyrody.

Alon jest biofizykiem, który odkrył zasady projektowania sieci biologicznych bakterii coli. Jednak to, z czego jest najbardziej dumny, to wprowadzenie do świata nauki, wiedzy i umiejętności, które nabył oddając się swojej drugiej wielkiej pasji – improwizacji teatralnej.

Na drodze do dużego odkrycia, poprzedzonego jak zwykle załamaniem i miesiącami tkwienia na granicy depresji, zanim w końcu udało mu się przeprowadzić udany eksperyment zauważył, że wszyscy jego koledzy po fachu przechodzą przez dokładnie ten sam proces, tylko że nic o nim nie wiedzą.

Gdy opowiada się o wynikach badań, wspomina Alon, pokazuje się je jako liniowy proces prowadzący od A do B, płynny jak jazda autostradą. Tymczasem proces ten przypomina bardziej błądzenie po dżungli, gdy zamiast do założonego punktu B docieramy do zupełnie nieprzewidzianego C, które okazuje się być naszym odkryciem.

Według Alona chmura to właśnie moment, w którym przesuwamy granicę poznania. Aby odkryć coś zupełnie nowego przynajmniej jedno z naszych pierwotnych założeń musi ulec zmianie.

Sztuka już dawno zrozumiała i opisała na wiele sposobów, jak ważne jest, aby w momentach zwątpienia zrobić kilka kroków przez mgłę, ufając swojej intuicji. Teraz Alon na każdej z konferencji, na których występuje, opowiada o założeniach praktyki improwizacji teatralnej, która pomaga jemu i innym naukowcom przezwyciężać trudy procesu badawczego.

Empatia

Jak powiedział Chad Orzel, profesor fizyki na Union Collage w stanie Nowy York:

„Najważniejszą rzeczą, jaką oferuje ci literatura, jest odrobina wglądu w to, jak wygląda świat według kogoś, kto nie jest tobą.”

Co do tego pewnie nikt nie ma wątpliwości, pytanie tylko, po co naukowcom empatia, skoro zajmują się badaniem faktów i rzeczywistości, a nie cudzych uczuć?

Ano dlatego, że empatia jest innym słowem na określenie zdolności do przyjmowania różnych perspektyw. Naukowiec niezdolny do spojrzenia na złożony problem problem z wielu stron zdaje się być mało wartościowym nabytkiem dla jakiejkolwiek instytucji.

Komunikacja

To poniekąd rozwinięcie i zamknięcie dla wcześniejszego punktu.

Współcześnie najbardziej innowacyjne zespoły są, no cóż, zespołami. Niezdolność do odpowiedniego wyartykułowania swojej koncepcji zawsze prowadzi do nieporozumień, konfliktów lub zastojów w pracy.

Sztuka natomiast zajmuje się przede wszystkim komunikacją: opowiadaniem historii, rozumieniem uczuć, przestawianiem złożonych koncepcji w prosty sposób.

Teraz komunikacja jest ważniejsza niż kiedykolwiek. Naukowcy, podobnie jak artyści, występują w wielu różnych rolach: muszą być przedsiębiorcami, sprzedawcami, lobbystami i ambasadorami swoich badań. Wynika to z tego, że muszą zainteresować swoimi pracami społeczeństwo, polityków, decydentów oraz instytucje, które dysponują pieniędzmi na granty.

Komunikacja to jednak dużo więcej. To zdolność do czerpania z dorobku innych naukowców oraz przekazywanie im swojej wiedzy. Niekiedy zła komunikacja może nawet kosztować kogoś Nagrodę Nobla i światowe uznanie.

Tak stało się w przypadku Ernsta Stueckelberga, który opracował teorię elektrodynamiki kwantowej ponad dziesięć lat przed Feynmanem, Schwingerem i Tomonagą, późniejszymi zdobywcami Nobla. Dlaczego Stueckelberg przegrał? Bo opublikował swoje wyniki w mało znaczącym czasopiśmie, w języku, którego nikt rozumiał. Do osób, które mogły pojąć znaczenie jego badań, były one w zasadzie niedostępne, odcięte komunikacyjnie.

(Żeby nie pozostawić cię ze smutną historią Szwajcara dodam, że w ciągu długiego życia zyskał wielkie uznanie, ukoronowane medalem Maxa Plancka – najwyższym odznaczeniem w fizyce teoretcyznej.)

Literatura, czy sztuka ogólnie, nie daje oczywiście gotowych rozwiązań, ale jest doskonałym sposobem na ćwiczenie zrozumienia, w jaki sposób ludzie odbierają wiadomości i podejmują decyzje.

Big Picture

Wiedza dla wiedzy jest tym samym co sztuka dla sztuki – aby nadać jej wartość, potrzebny jest kontekst. Zrozumienie miejsca, które zajmuje nasze pole ekspertyzy w świecie pomaga zrozumieć, jakie mogą być praktyczne zastosowania naszego odkrycia.

To szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, gdy nauka przeplata się z technologią, a obie mają bezpośredni wpływ na jakość ludzkiego życia.

Nie sposób jednak odnaleźć się w świecie, zrozumieć społeczeństwo, dla którego się pracuje, bez wgłębienia się w jego wartości.

Sztuka, literatura, historia i filozofia pokazują, jak zmieniają się społeczeństwa i co jest dla nich istotne. Dzięki zagłębieniu się w te dziedziny naukowcy nie tylko pogłębiają swoje zrozumienie siebie samych, ale również uczą się zadawać koleje ważne pytania i rozumieć własne badania na nowym, bardziej abstrakcyjnym poziomie.

Esencja

Sztuka i nauka były kiedyś ze sobą dużo bliżej, dając światu jedne z najbardziej twórczych okresów w jego historii i ustanawiając kierunek jego rozwoju na wiele kolejnych stuleci.

Być może kolejny wielki skok jest tuż przed nami. Z pewnością jednak, aby go wykonać, będziemy musieli na nowo zrozumieć i połączyć wzajemnie wspomagające się cechy naszej inteligencji.

F.

Zdjęcie tytułowe: Quinn Dombrowski