Carl Honoré codziennie wieczorem czytał swojemu synowi bajki na dobranoc. Czuł jednak, że zajmuje mu to za dużo czasu. Jako dziennikarz w Londynie był tak rozpędzony, że omijał niektóre zdania, czasem nawet całe paragrafy, żeby tylko jak najszybciej “mieć to z głowy”. Oczywiście, wytworzyło się sporo napięcia między nim, a znającym na pamięć historie o Czerwonym Kapturku synkiem.

W pewnym momencie Honoré zauważył w gazecie artykuł o sposobach na oszczędzanie czasu. Znalazła się w nim też lista jednominutowych bajek na dobranoc dla dzieci.

Jego pierwsza reakcja: Alleluja, to jest to, czego potrzebuję!

Druga myśl: Boże, do czego to doszło…

Święta przepustowość

Zachodnia cywilizacja jest bez wątpienia pochłonięta obsesją produktywności, efektywności, optymalizacji i ponad wszystko szybkości. Technologia co i rusz tworzy rozwiązania, które mają nam ułatwić życie, ale paradoksalnie tylko podkręcają tempo.

Jak napisał Ken Robinson, „standardy życia są dziś znacznie wyższe niż za czasów, gdy zaczynałem, ale jakoś życia jest niższa”.

To sprawia, że wiele osób ma poczucie bycia omijanym przez życie. Kolejne dni niczym się od siebie nie różnią, donikąd nie prowadzą i niosą tylko frustrację.

Sam pamiętam jak pewnego dnia, gdy jeszcze pracowałem w finansach, zaskoczyły mnie liście na drzewach. Brzmi to niedorzecznie, ale pewnego dnia, gdy byłem zmuszony uważnie się rozejrzeć – prawdopodobnie w poszukiwaniu samochodu – zauważyłem, że wszystkie drzewa i krzewy są już dawno zielone. Gdzieś uciekło mi kilka miesięcy wiosny…

Wędrujący umysł

Szalone i wciąż przyśpieszające tempo nie jest jednak jedynym powodem rosnącego niezadowolenia, choć miło byłoby zrzucić całą winę na współczesną kulturę.

Badania przeprowadzone przez Matthew A. Killingswortha i Daniela T. Gilberta z Uniwersytetu Harvarda pokazują, że nasz umysł średnio przez 46.9% swojego czasu na jawie jest zajęty myślami niezwiązanymi z tym, czym zajmuje się w danym momencie!

Gilbert, o którego badaniach wspominałem już przy okazji tego, jak niepodejmowanie decyzji obniża nasz poziom szczęścia, podsumowuje:

„Umysł człowieka jest umysłem wędrującym, a umysł wędrujący jest umysłem nieszczęśliwym. Zdolność do myślenia o tym, co nie dzieje się w danym momencie, jest poznawczym osiągnięciem, które niesie za sobą olbrzymi emocjonalny koszt.”

Speed is sexy…

Ciężko jednak dziwić się, że tak bardzo przyspieszamy. Trwanie w biegu daje nam wrażenie wyciągania z życia więcej. Przynajmniej w oczach innych, przez które tak często lubimy się na siebie patrzeć.

Problem polega jednak nie na tym, że przyśpieszamy, tylko na tym, że nie potrafimy zwolnić. Pisałem o tym w kontekście wypalenia zawodowego:

„Nasze ciało wciąż szuka równowagi. Gdy jest intensywnie eksploatowane, przyzwyczaja się do pewnego stanu aktywności i na nowo przyjmuje go jako punkt zero. Nazywamy to kalibracją. Jeżeli przez zbyt długi czas pracujesz na najwyższych obrotach i nie dajesz sobie momentu wytchnienia, twoje ciało przyzwyczai się do wysokiej aktywności i od teraz wciąż będzie do niej dążyć.”

W ten sposób przeżyjesz życie i nawet go nie zauważysz.

… but slow is good

Jeżeli nauczysz się zwalniać, zyskasz dwie rzeczy. Po pierwsze, podniesiesz produktywność w momentach, które tego wymagają. Po drugie, będziesz wyciągać więcej z momentów w których warto odrobinę zwolnić, takich jak wieczór z bliskimi, odpoczynek czy czas na twoje hobby.

Przede wszystkim będziesz czuć, że życie nie omija cię szerokim łukiem.

Trochę tak jak na współczesnych wyścigach Formuły 1, gdy nie wygrywa ten, kto cały czas jedzie najszybciej, tylko ten, kto potrafi zwolnić przez zakrętem i w odpowiednim momencie przyśpieszyć.

Wiele z tych „zwolnień” jest dosłownie na wyciągnięcie ręki!

1. Świadome jedzenie

Jedzenie zdaje się być najbardziej niedocenianym momentem w ciągu dnia, gdy staramy się nadrobić wszystkie pilne sprawy: wiadomości, maile, powiadomienia, seriale… A tak naprawdę, mogłoby być namiastką medytacji. Ile zajmuje zjedzenie śniadania, 10 minut? A obiadu? Może 20. Spróbuj przez następnych kilka dni odłożyć na ten czas telefon, nie włączać serialu, nie brać do ręki nawet książki czy gazety. Zamiast tego skup się przez te kilka minut na swoim daniu: jaki ma smak, zapach, jak jest podane. Jedzenie to jedna z największych przyjemności naszego życia, a odzieramy się z niej, po prostu nie poświęcając jej wystarczająco dużo uwagi.

2. Poranne strony

O porannych stronach pisałem już wielokrotnie. Niedawno odkryłem kolejną zaletę tego rytuału – sprawiają, że zwracam większą uwagę na to, co dzieje się dookoła, aby móc to później opisać. Taki kronikarski opis to jednak nie zapętlanie się na tym, co już było, a raczej świadoma próba przerabiania tych emocji, aby nie męczyły nas później, abyśmy mogli cieszyć się kolejnym dniem.

3. Przełamuj drobne schematy

Gdybym poprosił cię o opisanie tego, jak wycierasz się po prysznicu, pewnie ciężko było by to opisać, jednak gwarantuję, że codziennie wygląda to dokładnie tak samo. To drobne, nieświadome rutyny, które pozwalają nam nie myśleć o tym, co robimy. Ten autopilot do pewnego stopnia jest dobry, ale potrafi też sprawić, że każdy dzień wygląda dokładnie tak samo. Proponuję zacząć od używania niedominującej ręki do różnych prostych aktywności dnia codziennego, takich jak mycie zębów, naczyń, jedzenie, czy otwieranie drzwi. Oprócz tego, że wymusi to na tobie większą uważność, to będzie miało też dobry wpływ na twoją kreatywność – tutaj znajdziesz więcej.

4. Spróbuj czegoś nowego przez 30 dni

Matt Cutts, analityk z Googla zmienił swoje życie, gdy pewnego dnia zdecydował się podjąć wyzwanie 30 dni. Nie było to nic dużego, ot, choćby jeżdżenie rano do pracy na rowerze. To wystarczyło jednak, aby każdy dzień był trochę inny, odrobinę ciekawszy. Tak jak wtedy, gdy postanowił każdego dnia robić jedno ciekawe zdjęcie -jak sam mówi, pamięta każdą z tych chwil, gdzie był, co przykuło jego uwagę. Nie musisz wywracać swojego życia do góry nogami, dodaj do niego po prostu jakąś jedną małą rzecz, które sprawi, że kolejne dni będą bardziej wyraziste.

5. Spędzaj świadomie czas samemu

O dobroczynnym działaniu czasu, który świadomie spędzamy sami ze sobą, pisałem bardzo obszernie tutaj. Moment, w którym możesz zajrzeć głębiej w siebie, popłynąć z marzeniami, lub po prostu tworzyć, przyniesie więcej dobrego do twojego życia niż tysiące poznanych osób i dziesiątki odwiedzonych miejsc.

6. Pracuj nad celami

Mijające dni w biurze i czekanie do weekendu może być bardzo frustrujące. Szczególnie, gdy czujemy, że nie popycha nas to w żaden sposób do przodu. Nie każdy ma to szczęście, aby wykonywać pracę marzeń, ale każdy może wyznaczyć sobie cel, do którego będzie dążyć, a obecną pracę traktować jako środek do jego osiągnięcia. Mając świadomość, że każdy trud czy nuda jest kolejnym krokiem, aby wyjechać na upragnioną wycieczkę, łatwiej będzie nam się skupić na pracy, a później cieszyć się wyjazdem.

Esencja

Gdybym miał sprowadzić to wszystko do jednej rady, byłoby nią – zrezygnuj z multitaskingu.

Możesz odnosić wrażenie, że robiąc kilka rzeczy na raz, wyciągasz z życia więcej, że oszukujesz tykający zegar. Badania pokazują jednak, że robiąc kilka rzeczy w tym samym czasie, żadnej z nich nie robimy tak dobrze, jak bylibyśmy w stanie. Każdą robimy “trochę”, a trochę oznacza, że zlewa się z innymi, a czas omija nas bezpowrotnie.

F.

Zdjęcie tytułowe: Cesar I. Martins