Co robi dwudziestu trzech ubranych na czarno mężczyzn rytmicznie bijących się po udach i bicepsach?

Wykonują Haka – starożytny taniec wojenny ludów zamieszkujących region Oceanu Spokojnego, dokładnie Maorysów.

Wykonywali go od wieków tamtejsi wojownicy, żeby nastraszyć swojego przeciwnika i dodać sobie odwagi. Dzisiaj tradycję kontynuują All Blacks, narodowy zespół Rugby Nowej Zelandii, a przy okazji narodowa duma.

Nie bez powodów. All Blacks wygrali jak dotąd wszystko, co jest to wygrania w rugby, i są najbardziej utytułowaną drużyną w historii tego sportu. Haka wykonują przed każdym meczem.

Dlaczego?

Ponieważ mowa ciała potrafi zmienić sposób myślenia i zdecydować o naszej pewności siebie.

Początek każdej historii

Gdybym prowadził bloga o ciszy, to jak myślisz, o czym pisałbym najczęściej?

Oczywiście o hałasie – o wszystkim tym, co zakłóca ciszę. Ponieważ gdy w pewnym momencie usuniesz to, co stoi na drodze, nie musisz już więcej czytać o ciszy, po prostu ją słyszysz.

Podobnie teraz, gdy piszę o rozwijaniu kreatywności, jej samej nie poświęcam aż tak dużo miejsca. Znacznie ważniejsze jest to, co ją blokuje, co nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł. Gdy uda się już to należycie poukładać, kreatywność zacznie płynąć strumieniami, będzie obecna w każdym aspekcie życia.

Porozmawiajmy więc o hałasie, który przeszkadza kreatywności – to twoje poczucie własnej wartości.

Widzisz, każda innowacja, każda zmiana w historii ludzkości zaczęła się od umysłu, który zobaczył szansę na zmianę, a później uwierzył, że jest w stanie jej dokonać. Wszystko zawsze zaczyna się od wiary w siebie, od dania sobie szansy, żeby spróbować.

Pomyśl, co by się stało, gdyby Kolumb nie uwierzył w to, że ziemia rzeczywiście jest okrągła i że da się dopłynąć do Indii? Albo gdyby Martin Luter King nie miał w sobie wiary w to, że zmiana jest możliwa? Albo, trochę bardziej przyziemnie, gdyby młody Steve Jobs nie zaufał swojemu przeczuciu, że przyszłość będzie należeć do ekranów dotykowych?

Cytując jedną z moich ulubionych reklam Apple:

The people who are crazy enough

to think they can change the world

are the ones who do

Zawsze, gdy czytam te słowa, przechodzą mnie ciarki.

Myślę wtedy o tym, jak wiele tracimy, jak dużo dalej moglibyśmy być, gdyby wiele wspaniałych osób, nie było tak bardzo przestraszonych i tak bardzo niepewnych siebie, by wprowadzać w życie to, co mają do zaoferowania najlepszego.

Na szczęście, pewność siebie jest jak mięsień – można ją rozwinąć.

Dwie minuty

Amy Cuddy, profesor z Harvard Business School, prowadząc kurs MBA uczyła przyszłych liderów największych amerykańskich korporacji jak czytać i wykorzystywać mowę ciała, żeby skuteczniej prowadzić negocjacje.

Zauważyła kilkanaście pozycji, które zakwalifikowała jako pozycje siły, albo jako pozycje słabości. Osoby, które w naturalny sposób przyjmowały te pozycje, budziły szacunek u innych, przyjmowały pozycję lidera i – co najważniejsze – emanowały pewnością siebie.

Pozycje siły (spójrz na obrazek poniżej) to te, w których jesteśmy wyprostowani, siedzimy swobodnie, zajmujemy stosunkowo dużo miejsca, a nasza głowa jest podniesiona.

Pozycje słabości z kolei to pozycje w których jesteśmy zamknięci, skuleni, ręce trzymamy bardzo blisko siebie, a głowa jest pochylona do przodu i w dół, tak jak byśmy chcieli przeprosić za to że żyjemy.

pozycje sily i pozycje slabosci

Źródło: Wystąpienie Amy Cuddy na TED Global 2012

Cuddy zauważyła jednak coś jeszcze – osoby, które były pewne siebie, miały znacznie podwyższony poziom testosteronu (niezależnie od płci), hormonu uznawanego za hormon dominacji, oraz obniżony poziom kortyzolu – hormonu stresu. Dzięki temu były bardziej skłonne do podejmowania ryzyka, zacieklej walczyły o swoje, były nastawione optymistycznie, przekonane o swojej racji. Miały również skłonność do abstrakcyjnego myślenia i szukania niestandardowych rozwiązań. Idealni przywódcy.

Idąc tym tropem i wiedząc, że nawet wymuszenie uśmiechu powoduje przyśpieszone uwalnianie endorfin – hormonu szczęścia – Amy Cuddy zadała sobie pytanie, czy również wymuszenie zmiany pozycji ciała może wpłynąć ma inne hormony i tym samym pomóc nam być bardziej pewnym siebie.

Uczestników podzielono na dwie grupy, w których uczestnicy przyjmowali odpowiednio po dwie pozycje z grupy pozycji siły lub z grupy pozycji słabości. Następnie mieli utrzymać je przez dwie minuty. Przed i po eksperymencie uczestnikom pobierano krew, aby ocenić zmiany hormonów.

Nie będzie dla ciebie zaskoczeniem, gdy dowiesz się, że w przypadku osób, które utrzymywały pozycję siły, dwie minuty wystarczyły, by poziom testosteronu wzrósł u nich o 20%, a kortyzol spadł o 25% – czyniąc ich pewniejszymi siebie i bardziej odpornymi na stres. W przeciwieństwie do osób eksponowanych na słabość, których testosteron spadł o 10%, a kortyzol podniósł się o 15%.

To jednak nie wszystko, bo sprawdzano również skłonność do podjęcia ryzyka, umiejętność pożądaną u liderów. W przypadku osób, które przyjęły pozycję siły, 86% osób zdecydowało się podjąć ryzyko w prostym teście – w przeciwieństwie do 60% osób, które „zamykały” się poprzez mowę ciała.

Pamiętaj, że te zmiany to efekt zaledwie dwóch minut sztucznego utrzymywania jednej z kilku pozycji.

Jak to jednak działa w normalnym życiu? Jak nawyki wpływają na twoje poczucie własnej wartości na co dzień?

iHunch

Przypomnij sobie, jak wyglądasz, gdy przeglądasz telefon. Prawdopodobnie się lekko garbisz, masz głowę pochyloną nad ekranem, ręce blisko ciała i być może nawet podpierasz się, żeby nie upaść – klasyczny przepis na niską pewność siebie.

W 2013 roku, Cuddy wraz z Maartenem W. Bosem, przeprowadziła eksperyment, który wkrótce został nazwany iHunch – w wolnym tłumaczeniu może to oznaczać iGarb. Cuddy i Bos chcieli zobaczyć, czy długie utrzymywanie zamkniętej pozycji, jak towarzyszy korzystaniu z telefonu komórkowego, może wpłynąć na asertywność i pewność siebie.

75 studentów zostało przyporządkowanych do czterech różnych urządzeń, iPoda Touch (wielkości telefonu), iPada, Macbooka (laptop) oraz dużego 17 calowego iMaca (komputer stacjonarny). Po kilku minutach wykonywania nieistotnego zadania prowadzący badanie mówił, że już wystarczy i za pięć minut wróci do pokoju z pieniędzmi, które zarobili za udział w badaniu; będą mogli wrócić do domu.

Plot twist – naukowcy nigdy nie wracali!

Mierzyli natomiast czas, który był potrzebny, aby uczestnicy zdecydowali się pójść poszukać prowadzącego na własną rękę. Tylko 50% użytkowników najmniejszego urządzenia decydowało się zachować proaktywnym. Jak się pewnie domyślasz, liczby te rosły wraz ze zwiększaniem się ekranu, aby uzyskać, 94% w przypadku osób używających dużych komputerów stacjonarnych.

Nie jestem pewien, czy bardziej mnie to dziwi, czy przeraża.

Zastanów się więc, ile czasu dziennie spędzasz nad swoim telefonem, obserwując uważnie, co ciekawego dzieje się na Facebooku?

Bardzo prawdopodobne, że robisz to tuż po przebudzeniu, jesz z telefonem śniadanie, lub tak jak 23% użytkowników Internetu nie wyobrażasz sobie bez niego porannej kawy.

Czy nie jest to idealny sposób, aby podciąć sobie skrzydła w najbardziej newralgicznym momencie każdego dnia? To jeszcze jeden powód wprowadzenia zasady ZERO Facebooka do 12:00, o którym pisałem tutaj.

Zastrzyk adrenaliny

Jak wykorzystać tą wiedzę w życiu codziennym?

Po pierwsze – wyprostuj się. Niestety żyjemy w czasach, w których społeczeństwo dramatycznie się garbi, do czego i ja dorzucam swoje trzy grosze. W momencie gdy się prostujesz, momentalnie się otwierasz, zajmujesz więcej miejsca i wzrasta ci poczucie własnej wartości.

Po drugie – obserwuj swoje ciało. Oczywiście, sprawdzanie od czasu do czasu smsów na telefonie nie sprawi, że twoja pewność siebie stopnieje jak świąteczny śnieg, ale jak widzisz długotrwałe utrzymywanie zamkniętych, skulonych pozycji jest prostym sposobem na zasianie w sobie wątpliwości.

Po trzecie i najważniejsze – korzystaj z tej wiedzy, wtedy gdy, najbardziej jej potrzebujesz.

Wybierasz się na rozmowę rekrutacyjną? Masz ważne spotkanie z klientem? Stresujesz się uciekającym czasem przed końcem projektu? A może po prostu czujesz się przytłoczony życiem?

Poświęć dwie minuty, żeby pozytywnie się naładować. To zupełnie jak zastrzyk adrenaliny, który może momentalnie podnieść twoją pewność siebie. Możesz to zrobić tuż po przebudzeniu, chwilę przed wyjściem z domu, w windzie, łazience lub przy swoim biurku za zamkniętymi drzwiami.

Po prostu stań w pozycji Wonder Woman i poczuj jak wypełnia cię siła.

320468-116953-wonder-woman

Esencja

Widzisz, pewność siebie, jak każdy mięsień w twoim organizmie, może być wzmocniona.

Niech ten zastrzyk pewności siebie pomoże ci przezwyciężyć strach, osiągnąć sukces i tym samym postawić pierwszą cegiełkę do budowy poczucia własnej wartości. Kolejnym razem będziesz się bać odrobinę mniej, a z każdym zastrzykiem dołożysz kolejną cegiełkę do zbudowania prawdziwej fortecy.

Pewnego dnia zdasz sobie sprawę, tak samo jak Amy Cuddy, że nie musisz już więcej sztucznie podnosić swojej pewności siebie, bo całkowicie zmienił się sposób, w jaki patrzysz na siebie i na cały świat. Prawdopodobnie zdasz sobie z tego sprawę, gdy przyłapiesz się na tym, że właśnie zmieniasz go na lepszy.

Na zakończenie zapamiętaj słowa Cuddy, która parafrazuje popularne powiedzenie:

Don’t fake it til you make it, but fake it til you become it.”

 F.

Zdjęcie tytułowe: Simon Williams