8ce997eb9af0bbbcd96aab785b43eb175d9eb3ef

Pisząc poprzedniego posta, jeszcze w grudniu 2016 roku, tuż przed wylotem do Azji obiecałem, że gdy zdecyduję co dalej z blogiem to napiszę o tym „chociażby ostatniego posta”. Oto i on.

Gdy w marcu wróciłem już do obowiązków nie było mi wcale śpieszno do bloga. Przyznam szczerze, że przejadła mi się formuła „jak żyć?” w którą niechcący wpadłem, a która nigdy nie była moim celem.

Wróciłem do pozostałych projektów, które zawiesiłem na czas wyjazdu ale mimo wszystko czułem się jak na rozdrożu. Wiedziałem, że potrzebuję dużej zmiany ale jeszcze nie miałem na nią konkretnego pomysłu.

Takie błądzenie, o ile jest dobrze zaplanowane, potrafi być jednak bardzo efektywne (paradoks o którym mam nadzieję w przyszłości napiszę). Zgłębiałem więc wciąż tematykę animacji, storytellingu i rozpoznawania potrzeb klienta podejmując się pisania kolejnych scenariuszy.

W pewnym momencie zauważyłem, że ludzie nie kupują przede wszystkim tego, czego nie rozumieją. Tymczasem wiele firm bardzo kiepsko radzi sobie z tłumaczeniem swojego biznesu w sposób, który trafiałby do ich potencjalnych klientów. Nie sztuką jest przecież powiedzieć jak produkt lub usługa „działa”. Natomiast wytłumaczenie jakie problemy rozwiązuje oraz przedstawienie tego zrozumiałym językiem korzyści nie jest już wcale takie łatwe.

Do mojego błądzenia dokładałem sporo wiedzy z marketingu i biznesu, a gdy ostatni puzzelek wskoczył na miejsce przeżyłem szok. Zdałem sobie sprawę, że ku mojemu zaskoczeniu rozwiązanie leżało przed mną już od długiego czasu.         

Jedynym sensownym następstwem mojego wieloletniego doświadczenia w marketingu, nowej wiedzy dotyczącej animacji, umiejętności rozpoznawania potrzeb klientów i całkiem sensownych zdolności organizacyjnych, było wyniesienie mojej gry na kolejny poziom. Postanowiłem otworzyć własne studio animacji.

Uruchomiłem więc kontakty, skompletowałem zespół i zacieśniłem dotychczasowe partnerstwa, a efektem tych kilku miesięcy pracy jest moje nowe dziecko:

logo-elevator-video

Czym dokładnie będziemy się zajmować? Cóż mogłoby wytłumaczyć to lepiej niż krótka animacja? 😉

 

Będziemy tłumaczyć działanie produktów lub usług w 30 sekund przy pomocy pięknych animacji. Takie explainer video na sterydach.

Dlaczego 30 sekund?

Ponieważ 30 sekund to złoty środek pomiędzy – z jednej strony – możliwością skutecznego wytłumaczenia czym zajmuje się firma, a z drugiej strony wciąż wysokim zaangażowaniem widzów w treść (do 30 sekundy video oglądane jest przez średnio 85% osób*)

1

Wytłumaczenie biznesu w 30 sekund nie jest wcale proste. Wymaga dogłębnego zrozumienia czym dana firma się zajmuje, w jaki sposób komunikują jej odbiorcy, jakie są ich potrzeby, czego oczekują oraz wymaga doskonałego posługiwania się słowem, obrazem i dźwiękiem.

Z drugiej strony, każdy powinien umieć wytłumaczyć swój biznes lub to czym się zajmuje w 30 sekund, to tak zwany elevator pitch. Najłatwiej przy pomocy video.

Czy dłuższe animacje są błędem?

Oczywiście, że nie! Wszystko zależy od tego, co chcemy powiedzieć i do kogo się zwracamy.

60 i 90 sekundowe animacje (nawet dłuższe w pewnych określonych sytuacjach) są wciąż jak najbardziej poprawne i skuteczne. Czasami chcemy po prostu bardziej zagłębić się w problem, pokazać rozwiązanie z kilku stron lub zaprezentować więcej niż jedną funkcjonalność.

30 sekundowe video jest jednak szczególnie skuteczne w przypadku nowych klientów i osób które pierwszy raz wchodzą na naszą stronę. Trzeba również pamiętać, że wraz z długością filmu zmienia się forma, narracja i sposób podawania informacji. Swoją drogą, my również będziemy produkować dłuższe animacje, elevator videos to po prostu nasz sztandarowy produkt!

Zapraszam więc do odwiedzenia naszej strony: www.elevatorvideo.co oraz do kontaktu, jeżeli macie jakieś pytania odnośnie animacji, potrzebujecie pomocy przy pisaniu scenariusza lub chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat sposobów wykorzystania video w biznesie.

Najłatwiej będzie mnie złapać po mailem: filip@elevatorvideo.co

Co dalej z blogiem?

Bloga oczywiście nie zamykam. Wciąż jest kilka rzeczy o których chciałbym napisać. Rezygnuję jednak z cowtorkowego publikowania postów, a moją uwagę będę przenosił na bloga elevator video.

Będę tam pisać przede wszystkim o tajnikach tworzenia skutecznej animacji, wykorzystywaniu animacji w biznesie, storytellingu, komunikacji, rozpoznawaniu potrzeb końcowego użytkownika (a więc i o design thinking) oraz odrobinę o pracy kreatywnej, ale już w tym bardzo praktycznym wymiarze.

Myślę więc, że nie zawiodłem Was gdy ostatnim razem pisałem: „I don’t know where I’m going from here, but I promise it won’t be boring.”

F.