kotwica

Gdy zaczynasz uczyć się żonglowania, bardzo szybko zdajesz sobie sprawę, że od tego, jak łapiesz piłeczki, dużo ważniejsze jest to, jak je podrzucasz. Na początku wydaje się to nieintuicyjne, ale złapanie dobrze wyrzuconej piłki to tylko „formalność”, można to robić z zamkniętymi oczyma.

Gdy kilka lat temu zaczynałem uczyć się żonglowania, zrobiłem szybkie postępy, ale nie mogłem przekroczyć bariery kilkunastu podrzutów. Postanowiłem skoncentrować się na moich dłoniach pojedynczo i ograniczyłem się do dwóch piłeczek naraz. Prawą szło mi świetnie, łatwo było podrzucić i jeszcze łatwiej złapać piłkę. Gdy jednak przeszedłem do lewej ręki, piłki zaczęły latać po całym pokoju.

Wtedy też zdałem sobie sprawę, że nieważne jak dobrze będę operował prawą ręką – dopóki nie nauczę się żonglować lewą, cała nauka będzie stała w miejscu.

To też sprowadza mnie do pewnego przemyślenia, którym chciałbym się dzisiaj z Tobą podzielić.

Jedno szkolenie

Na pewno jest mnóstwo rzeczy, które warto byłoby codziennie praktykować, nauczyć się, wypróbować i wdrożyć do procesu pracy. W idealnym świecie zajęlibyśmy się pewnie nimi wszystkimi, ale niestety prawda jest taka, że musimy wybierać.

Wyobraź więc sobie – nie taką znowu niezwykłą – sytuację, że w najbliższym roku możesz pozwolić sobie tylko na jedno szkolenie. Jedno jedyne, nic więcej.

Z pewnością chcesz, żeby maksymalnie podniosło twoją produktywność, czyli żeby miało jak najlepszy „zwrot z inwestycji”.

Jak więc wybrać takie szkolenie?

Kotwica

Każda osoba ma dwie cechy, które bardzo łatwo określić, przynajmniej w przybliżeniu.

Pierwsza to ta, która ciągnie nas do przodu. Która ułatwia nawiązywanie znajomości, zdobywanie nowych kontraktów lub wyciąga nas z tarapatów. Łatwo pomyśleć, że to właśnie tę cechę lub umiejętność powinniśmy szkolić w pierwszej kolejności. To oczywiście słuszne, powinniśmy stawać się jak najlepsi w tym, co i tak łatwo nam przychodzi, i podnosić naszą naturalną konkurencyjność.

Proponuję jednak spojrzeć na to z innej perspektywy.

Drugą cechą, którą łatwo zlokalizować, jest najsłabsza strona. Coś, z czym zawsze był problem, co rozwalało plany lub sprawiało, że wszystko obracało się w niwecz.

Typowa kotwica, która sprawia, że nie jesteś w stanie wynieść się ponad pewien poziom.

Więcej pomysłów?

W moim przypadku tym najsłabszym ogniwem była dyscyplina.

Zauważyłem, że zgodnie z zasadą Pareto ta jedna cecha była odpowiedzialna za większość moich porażek, niezrealizowanych planów lub projektów, które nigdy nie wystartowały, i to mimo tego, że miały olbrzymi potencjał.

Tę cechę udało mi się jednak ostatnio wypracować. Pisałem o tym tutaj i tutaj.

Teraz pracuję nad projektem, którego pierwszą częścią jest napisanie opowiadania. Kiedyś pewnie skoczyłoby się na nakreśleniu wstępu i może dwóch scen, po czym projekt trafiłby do szuflady. Tymczasem dzięki narzuconej dyscyplinie pisania codziennie 1000 wyrazów, mam już prawie 60 stron i powoli zbliżam się do pełnego obrazu tego, co będzie się działo.

A kiedyś nawet najlepsze pomysły nic by mi nie dały, ponieważ kotwica braku dyscypliny pisania za bardzo mi ciążyła.

Wniosek jest taki, że gdybym kiedyś chciał napisać opowiadanie, to nie powinienem był wybierać się na kurs kreatywnego pisania, tylko zacząć budować nawyki na siłowni, albo, no cóż, pisać co wtorek bloga ; )

Dziura w wiadrze

Pracowanie nad najsłabszą cechą jeszcze lepiej widać na przykładzie przedsiębiorstw.

Jedna z firm, dla których pracowałem, doskonale radziła sobie z marketingiem. Ich działania potrafiły sprowadzać na stronę po kilka tysięcy klientów dziennie. Ich problemem była jednak konwersja – zbyt wielu z tych klientów uciekało z powodu systemu, który miejscami był nie dość intuicyjny.

Niezależnie, ile pieniędzy wydaliby na marketing, albo jak doskonałe kampanie wprowadziliby na rynek, nie było możliwe przeskoczenie pewnego pułapu użytkowników, dopóki nie znaleźli sposobu na zatrzymywanie klientów.

Esencja

Żeby móc świadomie się rozwijać i robić to w najbardziej optymalny sposób, szczególnie przy mocno ograniczonych zasobach, musimy wiedzieć, na czym stoimy. Musimy być świadomi tego, jakie są nasze najlepsze cechy, żeby odpowiednio je promować, ale również tego, co ciągnie nas w dół.

Podejrzewam, że w głębi duszy, wiesz z czym masz największy problem. Być może to poranne wstawanie, może zapominalstwo, spóźnianie się lub nieumiejętność postawienia na swoim.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że zgodnie z zasadą Pareto, jeżeli rozwiążesz ten jeden problem, większość twoich problemów odejdzie wraz z nim.

F.

Zdjęcie tytułowe: Hatoriz Kwansiripat