uszy

Cześć Filip,

Z pośród wszystkich ciekawych i wciągających postów, zabrakło mi tylko jednego. Chciałbym Cię prosić, żebyś napisał kilka słów na temat słuchania. Mam z tym duży problem a wiem, że potrafisz pisać w prosty  sposób o skomplikowanych rzeczach. Jesteś cudowny, uwielbiam Twojego bloga!!1 <3 <3 <3

Jak się pewnie domyślasz, to jest mail którego chciałbym kiedyś dostać. Ponieważ jednak zaginał gdzieś pomiędzy niebyciem nigdy napisanym a nie dotarciem do mojej wyimaginowanej skrzynki elektronicznej, postanowiłem podjąć temat słuchania samemu.

Bądź co bądź, to ważny temat. Jak powiedział Larry King, wszystko czego możemy się nauczyć wynika ze słuchania, nie z mówienia. A jednak mówimy znacznie więcej niż słuchamy. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że jest kilak powodów:

  1. Myślimy, że inni nie mają nic do powiedzenia – gadulstwo to raczej pochodna arogancji, niż złe wychowanie. Myślimy, że jesteśmy najmądrzejsi na świecie, że wiemy wszystko i stawiamy sobie za życiowy cel, alby oświecać innych. 
  2. Boimy się stracić kontrolę – gdy mówimy, mamy całkowitą kontrolę nad „rozmową”. Wiemy gdzie zmierza, co się wydarzy, nic nie może nas zaskoczyć, a my nie lubimy być zaskakiwani. Mogłoby to oznaczać jakieś niewygodne pytanie lub potrzebę skonfrontowania swoich poglądów z nowymi faktami, co nigdy nie jest przyjemne. 
  3. Boimy się nie być w centrum uwagi – Gdy mówimy, jesteśmy w świetle reflektorów, a wszystkie oczy zwrócone są ku nam. Całkiem przyjemne uczucie, szczególnie, że mówimy przecież takie mądre rzeczy! Gdy słuchamy nikt już na nas nie patrzy, wręcz przeciwnie, to my patrzymy na innych, nikt się nami nie interesuje, światła gasnę, przestajemy istnieć… Tak przynajmniej nam się wydaje, dlatego gadamy, gadamy i gadamy… 
  4. Boimy się odrzucenia – boimy się, że inni nas nie polubią, że nie dostrzegą tego jacy jesteśmy fajni i wyluzowani. Mówimy więc, o sobie, o swoich podróżach, o tym co czytamy i czym się interesujemy. Nie dajemy nikomu szansy żeby przez przypadek mieli o nas gorsze zdanie niż my sami. W efekcie otrzymujemy zazwyczaj zgoła odwrotny efekt.  Jak w definicji nudziarza, Ambrose Bierce, – osoba która mówi, gdy wolelibyśmy żeby słuchała. 
  5. Nie doceniamy cudzej inteligencji – bardzo często osoby które dużo mówią, w pewnym momencie przestają wnosić do rozmowy coś nowego i tylko powtarzają to co już raz powiedzieli. Nie doceniamy, że inni rozumieją to co do nich mówimy, albo boimy się, że nie usłyszeli. Może dlatego, że sami tak niewiele słuchamy innych ludzi?

Problem sięga jednak dużo głębiej, bo nawet jak już zdarzy nam się w pewnym momencie nie mówić, to jeszcze niekoniecznie oznacza, że słuchamy. Według badań, mimo iż teoretycznie spędzamy słuchając około 60% naszej komunikacji, to przyswajamy zaledwie 25% tego co usłyszymy.

Musimy więc nauczyć słuchać, tak samo jak kiedyś nauczyliśmy się mówić.

W wielu poradnikach na temat słuchania przewijają się takie porady jak:

  • wydawaj dźwięki takie jak yhy, tak, no no, ach – żeby pokazać, że jesteś zaangażowany w rozmowę,
  • nawiązuj kontakt wzrokowy,
  • parafrazuj słowa rozmówcy, żeby pokazać mu że macie podobne zdanie i że się rozumiecie

Na ironię zakrawa fakt, że gdybyśmy naprawdę słuchali, nie potrzebowalibyśmy tego typu mini manipulacji, żeby udowodnić jak bardzo zaangażowani jesteśmy w rozmowę.

„Nie słuchamy z zamiarem zrozumienia, tylko z zamiarem odpowiedzi”

Te słowa Stephena Coveya doskonale oddają to co często dzieje się w naszych głowach, gdy prowadzimy z kimś rozmowę. Zamiast słuchać tego co dana osoba mówi, przerzucamy katalogi z anegdotkami i przygotowujemy się do kolejnej szansy na zabłyśnięcie czymś ciekawym. To jednak skutecznie blokuje nas przed słuchaniem drugiej osoby i po chwili nasza „rozmowa” zmienia się w dwa monologi na podobny temat.

Słuchaj bez intencji

Jakże często zdarza się, że gdy dwie osoby się kłócą, zamiast słuchać się nawzajem, czekają tylko na moment potknięcia się drugiej osoby – drobną nieścisłość, czasami nawet literówkę, którą będzie można wykorzystać aby udowodnić, że racja jest po ich stronie.

Większość problemów w związkach, bierze się właśnie stąd, że ludzie zamiast starać się zrozumieć co druga osoba chce powiedzieć, skupiają się na bronieniu swojej opinii. Z góry zakładają, że mają rację, więc nie widzą powodów żeby słuchać i wczuwać się w sytuację drugiej strony.

Zwróć uwagę następnym razem, nie zależnie czy uczestniczysz w kłótni czy w zwykłej rozmowie, na to, czy zanim druga osoba skończy mówić, masz już swoją opinię. Zazwyczaj będzie to oznaczać, że zawodzisz w tym i w poprzednim punkcie.

Gdy słuchasz odłóż telefon i przestań ciągle sprawdzać Facebooka

#znakczasów

Każdy ma do opowiedzenia historię, która może poszerzyć twój świat

Choć może wydawać się że jesteśmy do siebie tacy podobni, bo na przykład chodzimy do tej samej pracy, to jednak nasza droga do tego miejsca była zupełnie inna. Mieliśmy inne dzieciństwo, rodziców, szkołę i otoczenie. To sprawia, że mamy zupełnie inne historie.

Czasami spotykam ludzi którzy sprawiają, że czuję się jakbym żył w jakiejś bańce, bo okazuje się że nie mam pojęcia o rzeczach, które dla innych są codziennością. To szalenie cenne i inspirujące spotkania. Nie zakładaj jednak, że ludzie postanowią cię zachwycić tuż po przedstawieniu się. Na naprawdę wyjątkową historię trzeba zasłużyć, a nie zrobisz tego z pewnością ciągle mówiąc i zakładając, że twój rozmówca jest idiotą.

Naucz się więc traktować każdą osobę jako kogoś kto nosi w sobie swoją wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju historię,

„Gdy mówimy, powtarzamy tylko to co już wiemy, gdy słuchamy możemy się czegoś nauczyć.”

Budda 

Esencja

Pozwól że pozostawię cię ze słowami sławnego austriackiego pianisty, Alfreda Brendel:

“The word ‚listen’ contains the same letters as the word ‚silent’.”

F.

* Zdjęcie tytułowe: Tim

* Tytuł jest parafrazą tytułu książki „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły” Adele Faber, Elaine Mazlish