schody

Zdziwienie, preludium kreatywności. Ta pierwsza iskra, która sprawia, że na chwilę się zatrzymujemy, mrużymy oczy i kilkukrotnie mrugamy, aż uwierzymy w to, co zobaczyliśmy.

Zdziwienie sprawia, że serce zaczyna bić mocniej, że myślimy coraz szybciej i coraz bardziej oddalamy się od schematu – coś przecież nas już z niego wybiło.

Jeżeli jednak zapytasz się kogoś: „jak więcej się dziwić?”, prawdopodobnie dostaniesz tę samą, wyświechtaną i starą jak świat poradę:

„Bądź jak dziecko”

Pozwól, że powiem Ci co myślę o tej radzie.

Zły kierunek

Bądź jak dziecko zawsze wydawało mi się tylko frazesem, tak jak carpe diem. Coś, co dobrze brzmi, co przyjemnie się mówi klepiąc kogoś po plecach, ale nie do końca wiadomo co z tym zrobić.

Bądź jak dziecko, jako remedium na brak kreatywności, zabawy i zdziwienia, ma dla mnie wydźwięk którego nie mogę zaakceptować:

„Już wszystko stracone. Kiedyś byłeś dzieckiem: byłeś kreatywny, odkrywczy i pomysłowy, a teraz stałeś się już dorosłym, więc możesz być ewentualnie punktualny i zorganizowany, ale o prostym zachwycie nad życiem i spontanicznej kreatywności lepiej zapomnij”.

Takie podejście nie daje szansy na rozwój, bo jeżeli chcesz czegoś lepszego – musisz się cofnąć, a nie pójść dalej.

Słuchając takiej rady, pamiętaj, że to co sprawiało, iż jako dzieci byliśmy kreatywni i otwarci na świat sprawiało również, że potrzebowaliśmy całej wioski, która się o nas zatroszczy, nakarmi i ubierze.

Jedno było w pakiecie z drugim.

Spirala ewolucji*

Życie polega na przechodzeniu z jednego etapu w drugi, ucząc się na każdym z nich czegoś nowego.

Czasami to czego potrzebowaliśmy w jednym etapie, będzie nam niepotrzebne lub wręcz będzie przeszkadzało w kolejnym. To jak z jazdą na rowerze. Zaczynasz z kółkami po bokach, ale żeby naprawdę nauczyć się jeździć, musisz je odrzucić.

W kwestiach związanych z naszą osobowością czasami musimy mocno przegiąć w jedną stronę, żeby naprawdę coś zrozumieć.

Najpierw wolny duch w ogóle nie martwi się o pieniądze, widzi w nich całe zło świata. Potem jednak odkrywa ich możliwości po to, żeby całkiem się w nich zatracić. Przegina w drugą stronę, żeby na sam koniec odnaleźć środek.

Zaczynałeś w równowadze i kończysz w równowadze, ale lądujesz o poziom wyżej. Masz pełen pogląd sytuacji. Rozumiesz ją głębiej, dokładniej i z wielu różnych perspektyw. Jesteś bliżej źródła, niż na początku.

Nowe zdziwienie

Mówi się, że na przestrzeni czasu zatracamy to, co było w nas najlepsze gdy byliśmy dziećmi – tracimy umiejętność zachwytu.

Można jednak powiedzieć, że wychodzimy z sielankowego okresu dzieciństwa, gdzie zabawa i zachwyt były naszym chlebem powszednim i wchodzimy w dorosłość, żeby nauczyć się bycia odpowiedzialnym, zorganizowanym i żeby nauczyć się osiągać swojej cele.

Przeginamy z jednej skrajności w drugą i niestety bardzo często zapominamy potem odnaleźć środek. To właśnie jest źródłem nieszczęścia wielu osób. Nie fakt, że zatraciły swojej wewnętrzne dziecko, tylko to, że po wyprawie po dorosłość zapomniały odebrać je z powrotem z przedszkola.

Musimy też zrozumieć, że dziecięcy zachwyt nie jest tym samym zachwytem, którego potrzebują dorośli.

Gdy byłeś dzieckiem, wszystko cię zachwycało – nie dlatego, że było zachwycające, ale głównie dlatego, że było całkowicie nowe. Jeżeli dziecko pierwszy raz widzi żuka, nic dziwnego, że będzie potrafiło siedzieć nad nim pół godziny podczas drogi na plac zabaw, który dobrze już zna.

Jednak odwiedzanie nowych miejsc nie może być dla ciebie, jako dorosłego, jedyny źródłem zachwytu i zdziwienia. Oznaczałoby to, że nie rozumiesz skąd się ono bierze, a to znaczy, że nie rozwiążesz problemu powrotu do równowagi. Nie wejdziesz na kolejny poziom.

Mówi się, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Wiesz dlaczego, prawda?

Ponieważ świat nieustannie się zmienia. To właśnie jest kluczem do zrozumienia skąd bierze się zdziwienie.

Gdy chwilę się nad tym zastanowisz, odpowiedź wydaje się oczywista, zaskoczenie wynika z uważności – jest jej konsekwencją.

Uważność

Aby coś mogło Cię zaskoczyć, musisz to najpierw zauważyć. To taka oczywista oczywistość, ale ciągnie za sobą inną bardzo ważną kwestię.

Jak często się rozglądasz?

Wiesz, rozglądać można się na dwa sposoby – nam chodzi o ten drugi.

Zazwyczaj gdy się rozglądasz, to znaczy, że czegoś szukasz. Patrzysz i wiesz co chcesz tam zobaczyć. Jeżeli tego nie znajdujesz, odwracasz wzrok i szukasz dalej.

Problem polega na tym, że gdy rozglądasz się tylko po to, żeby znaleźć coś konkretnego, znajdujesz tylko to co już znasz – nie pozostawiasz więc miejsca na zaskoczenie.

Gdy nie jesteśmy na co dzień uważni, bardzo dużo tracimy. Tracimy połączenie ze światem, – mijamy go. Pamiętam, że przez część Wietnamu przejechałem bardzo szybko. Mijałem miasto za miastem, plaże za plażą, byle jak najszybciej do kolejnej świątyni. Miałem potem uczucie, że ominąłem te miejsca, że widziałem je tylko na widokówce. To była dobra lekcja na temat podróżowania – daj sobie czas, żeby przyjrzeć się miejscom, żeby poczuć klimat, żeby się nimi zachwycić.

Uważność, oznacza, że jesteśmy tu i teraz, że nie bujamy w obłokach, że nie przerabiamy jeszcze raz wczorajszej kłótni i że nie planujemy kolejnej. Bycie tu i teraz, wymaga od nas (albo odwrotnie daje nam możliwość) żebyśmy przyglądali się temu, co jest dookoła.

Temu gościowi, który siedzi na przeciwko i ma taki śmieszny tik w lewym oku. Tej pani, która zaczytana w Harlequinie siedzi obok znudzonego męża. Pieskowi, który czegoś szuka, ale wyraźnie nie chce znaleźć żeby nie skończyło się szukanie.

Nie zawsze oczywiście znajdziesz coś „ciekawego i zaskakującego” czym będziesz mógł później zabłysnąć przy automacie z kawą. Czasami znajdziesz coś co wyda Ci się po prostu ładne. Jednak zdać sobie sprawę, że coś jest piękniejsze niż nam się wydawało, też może być zaskoczeniem. Zaskoczeniem tym jak mało byliśmy uważni.

Kluczem jest więc bycie obecnym. Bycie skoncentrowanym i uważnym. Pozwolenie sobie, aby od czasu do czasu patrzeć oczyma, które nie oczekują.

* * *

Skoro zdziwienie jest konsekwencją uważności, to aby więcej się dziwić, musimy być bardziej uważni.

Poniżej proponuje kilka ćwiczeń i koncepcji, które zdecydowanie podniosą jakość twojego codziennego życia i sprawią, że zaczniecie zauważać dużo więcej rzeczy.

Oddech

Jak zawsze, niezależnie od okazji, polecam świadome oddychanie. Pisałem już o tym między innym tutaj. Dzięki świadomemu oddychaniu zwalniamy na moment, oczyszczamy umysł i nawiązujemy łączność z sobą samym.

100 zdziwień

To najważniejsze ćwiczenie, które w pewnym sensie nadaje ton wszystkim innym. Na początku może być Ci ciężko utrzymywać ciągłą uważność – mi się to nie udaje – możesz więc trochę oszukać swój umysł.

Postaraj się przez kolejny tydzień, do następnego wtorkowego postu, zapisać 100 rzeczy które cię zaskoczyły.

Jeżeli będziesz chcieć za wszelką cenę znaleźć sto zdziwień w siedem dni, poczujesz z pewnością małą presję – zaczniesz więc ich wypatrywać. Zaczniesz ich szukać. Zaczniesz przyglądać się ludziom uważniej, wyszukiwać małych i dużych dziwactw, a to już pierwszy krok. Zaczniesz być uważny.

Sztuka

Sztuka u swoich podstaw oznacza uważność i zabawę. Najpierw coś obserwujesz: twarz, dźwięk, ruch, a potem starasz się to odtworzyć: malując, pisząc, grając lub tańcząc.

Sztuka potrafi zmienić nasze życie, ponieważ wyostrza zmysły i skupia naszą uwagę na nowych doświadczeniach. Momentalnie zaczynasz widzieć lub słyszeć więcej, głównie dlatego, że rozwój wymaga od ciebie uważności.

Rysopis

Cóż może lepiej pobudzić spostrzegawczość, niż potrzeba odtworzenia później danej sceny? Postanów więc, że codziennie będziesz starał się opisać, narysować lub chociaż opowiedzieć drugiej osobie, jedną twarz, którą spotkałeś w metrze, pracy lub wieczorem w pubie.

To sprawi, że zaczniesz naprawdę bardzo uważnie przyglądać się mijanym ludziom.

Dziennik/poranne strony

Każde pisanie wymaga uważności. Szczególnie gdy prowadzimy dziennik i staramy się w nim przerabiać nasze emocje, musimy się im dokładnie przyglądać – to pobudza świadomość.

Jedzenie bez telefonu

Teraz w restauracjach naprawdę ciężko jest zobaczyć osobę, która jedząc samemu nie spogląda w telefon. Chociaż jak ludzie jedzą we dwójkę, to też zazwyczaj gapią się w jakiś ekran…

Postaraj się chociaż na tydzień zrezygnować z rozpraszaczy przy jedzeniu. Spróbuj skupić się na jego smaku, zapachu, kompozycji. Rozejrzyj się dookoła. Przyjrzyj się innym ludziom. Nie martw się, raczej nikt tego nie zauważy.

Postaraj się chociaż przez te parę minut dziennie odłożyć na bok wszelkie pozornie ważne zajęcia i po prostu obserwować otoczenie.

Świadome słuchanie

Większość rozmów, to monologi dwóch osób, na zbliżony temat. Jedna osoba mówi, a druga czeka na szansę żeby coś powiedzieć.

Ludzie rzadko tak naprawdę słuchają – ja też musiałem się tego nauczyć.

Dalai Lama słusznie powiedział:

„Kiedy mówisz, powtarzasz jedynie to, co już wiesz. Gdy słuchasz, masz szansę nauczyć się czegoś nowego”

Jak świadomie słuchać? To temat na osoby post, ale postaraj się przede wszystkim nie mieć przygotowanej odpowiedzi zanim druga osoba nie skończy mówić. Spróbuj nie oceniać tego co mówi w sensie nie wyrabiania sobie natychmiastowo opinii. Jeżeli zaczynasz bardzo się nudzić, to zacznij chociaż liczyć powoli oddechy (oczywiście w myślach…)

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, zanim ja o tym napiszę, polecam tego TEDa.

Medytacja

To również temat na zupełnie osobny wpis, ale podejrzewam, że pojęcia nie jest Ci całkowicie obce. Naucz się uspakajać umysł na tyle, żeby móc się skupić na tym co jest przed tobą.

Wróć do starej książki

Cóż może być lepszego niż odkrycie ulubionej książki zupełnie na nowo? Będziesz zaskoczony, jak wiele wątków, koncepcji i smaczków umknęło Ci gdy jeszcze raz przeczytasz jakąś dobrą książkę z dzieciństwa. Przede wszystkim jednak zauważysz, jak bardzo sam zmieniłeś się w międzyczasie.

F.

*Zdjęcie tytułowe: YorkshirePhotoWalks

* Koncepcje spiralnego rozwoju i zrozumienie co złego jest w próbie powrotu do bycia dzieckiem zaczerpnąłem z Integral Life Practice od Kena Wilbera