5519400771_da9d59690a_b

Obudziłem się blisko południa w jeden z pierwszych lipcowych dni. Słońce rozświetlało mój pokój, a na niebie nie było widać żadnej chmury, która mogłaby mu w tym przeszkodzić. Zapowiadał się piękny letni dzień, a ja pomyślałem: No i co z tego?

Zasłoniłem okno jednym kocem, drugim szczelnie się owinąłem i zacząłem oglądać jakiś serial. Tak mijał dzień za dniem, a to było wyjątkowo piękne lato.

Wtedy myślałem, że jestem po prostu za słaby. Bez polotu, bez pomysłów, marnujący swój najlepszy czas, czas który nigdy już nie wróci… Jak pewnie się domyślasz, taka dawka negatywnych emocji wobec siebie samego tylko pogłębiała mój stan.

Minęło kilka lat, zanim wreszcie zrozumiałem, co tak naprawdę oznaczała ta Mała Depresja – przy czym nazywam ją tak dopiero teraz.

Życie na kredyt

Większość z nas żyje na kredyt, nawet o tym nie wiedząc. Zaciągamy go nie w banku, tylko we „wszechświecie” – możesz tu wstawić imię swojego Boga lub po prostu naturę. Choć kredyt ten liczy się w jednostkach energii, to rządzi się tymi samymi prawami co pieniądze, które w ostatecznym rozrachunku muszą wrócić do właściciela.

Każdy z nas ma określoną ilość sił, którymi dysponuje w różnych okresach czasu. Większość tych sił zjada praca lub studia, ale zazwyczaj trochę jeszcze zostaje na piątkowy reset czy zabawę z dziećmi.

Jeżeli pracujesz przez kilka dni wyjątkowo intensywnie, albo zarwiesz dwie nocki z rzędu, przyjdzie ci za to zapłacić kolejnego dnia. Albo odeśpisz do południa, albo pójdziesz do pracy i popłaczesz się w łazience. Do weekendu powinno być już w porządku.

Co jednak, jeżeli twój intensywny rajd trwa kilka tygodni, miesięcy albo lat? Cóż, wtedy zazwyczaj trafiasz na kozetkę i pod wpływem valium opowiadasz o swoim dzieciństwie, próbując zrozumieć, „dlaczego jestem nieszczęśliwy a praca nie daje spełnienia?”.

Na szczęście, coraz częściej nazywamy to po imieniu: wypaleniem zawodowym.

Cykle

Ten wpis to kontynuacja 37 sposobów radzenia sobie z blokadą twórczą. Tym razem jednak zajmuję się zapobieganiem, nie leczeniem. Choć brak inspiracji nie zawsze musi oznaczać zmaganie się z wypaleniem zawodowym, to sposoby przeciwdziałania są takie same.

Świat działa w różnych cyklach. Mamy cykl dnia i nocy, pór roku, okresów deszczu i suszy. Świat wciąż faluje – podobnie jak twój organizm. Niektóre cykle zamykają się w dwudziestu czterech godzinach, inne w pięciu dniach pracy i dwóch odpoczynku, a inne potrafią rozciągać się na tygodnie, lata – nawet dekady. To samo dotyczy cyklu wysiłku i regeneracji.

Znasz jedno z praw teorii względności – energia dąży do zera. Dla każdej akcji powstaje równoważąca ją reakcja. Nie myśl sobie, że twoja kariera w banku jest tak ważna, że nie podlega temu prawu.

Cisza

Prawo zachowania energii można oszukać na jakiś czas. Możesz doładować się motywacją, kawą, znieczulić alkoholem lub pobudzić innymi używkami. Ambicja też doskonale zdaje egzamin, to wszystko jednak tylko techniki odraczające eksplozję.

Prędzej czy później, a na pewno w najmniej korzystnym momencie, przyjdzie ci za to wszystko zapłacić. Moją ceną były prawie trzy miesiące bycia warzywem. Oczywiście nie byłem przykuty do łóżka, właściwie nie było tego po mnie widać. Tak jak pewnie nie widać tego po tobie. Wśród ludzi tak łatwo jest przecież udawać, że wszystko jest w porządku – w zasadzie, tego się od nas wymaga.

Ta myśl sprowadza nas do prawdziwego powodu tego szaleństwa.

Jak myślisz, dlaczego ludzie tak bardzo się zapracowują? Jest oczywiście wiele przyczyn, a każda historia jest inna, mam jednak swoją teorię – ludzie boją się ciszy.

Praca po godzinach, długie imprezy, filmy, seriale, cudze problemy… wszystko to po to, żeby tylko przypadkiem nie zostać sam na sam ze sobą. Żeby nie usłyszeć tego, co gdzieś nam kręci się po głowie – że to wszystko nie ma sensu.

Cztery obszary

Według Kena Wilbera*, nasze życie odbywa się w czterech obszarach: ciało, umysł, dusza i cień. Ten ostatni obszar oznacza emocje, których nie udało nam się przepracować i które odkładają się w podświadomości i ciągną za nami jak cień – stąd nazwa.

Każdy z tych obszarów ma kluczowe znaczenie dla naszego ogólnego zdrowia. Nie można też powiedzieć, że któryś jest ważniejszy, ponieważ łączą się ze sobą i wzajemnie przeplatają. Wzrost w jednym obszarze ciągnie inne w górę, ale też gdy któryś nie jest należycie zadbany, wszystkie opadają w dół.

Wzięcie kilku głębokich oddechów uspokaja nie tylko ciało, ale też umysł. Gdy się czegoś przestraszysz, ciało zaczyna produkować adrenalinę i przepompowuje krew do nóg, żebyś umożliwić szybszy bieg. Gdy męczą cię wyrzuty sumienia, markotniejesz, zaczynasz się garbić i ogarnia cię senność. Gdy zjesz coś niezdrowego, wzrasta nerwowość.

Nie musisz być oświeconym mistrzem zen, żeby zauważyć te połączenia – mądrość ludowa mówi sama za siebie. U nas mówi się, że w zdrowym ciele zdrowy duch, a na przykład w Japonii, że jeżeli małżonkowie pokłócą się rano, zapytaj, co jedli na kolację.

Teraz czas na rachunek sumienia. Kiedy ostatni raz zadbałeś o każdy z tych obszarów?

Prawdopodobnie całkiem dobrze idzie ci dbanie o jeden lub dwa wymiary swojego istnienia. Być może regularnie ćwiczysz, grasz na jakimś instrumencie, albo modlisz się do swojego Boga. Kiedy jednak udało ci się zadbać o wszystkie z nich?

Jak zawsze, kluczem jest równowaga. Jeżeli architekt nie oczekuje od budynku, że będzie stał prosto bez stabilnych fundamentów – ty nie powinieneś oczekiwać tego od siebie.

Praktyka

Aby bronić się czy to przed wypaleniem zawodowym, czy przed blokadami twórczymi, musimy prowadzić życie z zachowaniem równowagi.

Oznacza to, by z jednej strony nie zużywać więcej energii niż posiadamy, a z drugiej wciąż aktywnie uzupełniać jej zapasy.

Oczywiście nie mówię, że trzeba pracować mniej lub mniej się angażować. Jest sporo zwykłych codziennych spraw, które trzeba po prostu zrobić, zwróć jednak uwagę na drugą stronę tego równania.

Równowaga nie oznacza poświęcania takiej samej ilości czasu na każdy aspekt naszego życia – choć tak byłoby najlepiej. W niektórych kwestiach zaskakująco niski nakład pracy daje bardzo dobre rezultaty.

Aby zadbać o ciało, wystarczy kilka godzin w tygodniu na dwa czy trzy treningi. Nie musisz oczywiście chodzić na siłownię, może to być taniec, joga, bieganie, sztuki walki – wszystko co pozwala rozwijać nasze fizyczne ciało będzie doskonałe. Dodatkowo możesz zadbać o zdrową dietę i nie niszczyć się tak systematycznie używkami.

Aby zadbać o duszę, wystarczy kilkanaście minut medytacji lub modlitwy. Nawet kilka oddechów tuż przed spaniem pozwala się oczyścić.

Żeby wprowadzić równowagę w emocjach, wystarczy spisywać dziennik lub tworzyć sztukę. Jeżeli twoja praca związana jest z tworzeniem, tym lepiej, chociaż najlepsze efekty daje praktyka, która nie jest nastawiona na jakikolwiek wynik czy efekt. W tym zawiera się też taniec, czy gra na instrumencie.

Zadbanie o umysł jest łatwe. Poranne strony, czytanie, uczenie się nowych rzeczy czy studia w tym pierwotnym znaczeniu pozwolą ci poszerzyć horyzonty i przyjąć zupełnie nowe perspektywy.

Tak samo jak nie da się nakreślić wyraźniej granicy pomiędzy każdym z tych obszarów, tak samo nie można powiedzieć, że jedno ćwiczenie sprawdza się tylko w jednym z nich. Zazwyczaj pisząc nie tylko przepracowujemy emocje, ale też dogadzamy swojej duszy, oczyszczamy umysł, a w efekcie – rozluźniamy ciało.

Nowe zero

W zasadzie wszystko, co chciałbym tutaj napisać, zawiera się w jednym słowie – regeneracja. Musisz pozwolić sobie odpoczywać.

To może wydawać się dziwne – jak ktoś miałby nie pozwolić sobie odpocząć, przecież zazwyczaj tylko o tym marzymy! Ano właśnie, większość osób chciałaby – ale zwyczajnie nie potrafi.

Nasze ciało wciąż szuka równowagi. Gdy jest intensywnie eksploatowane, przyzwyczaja się do pewnego stanu aktywności i na nowo przyjmuje go jako punkt zero. Nazywamy to kalibracją. Jeżeli przez zbyt długi czas pracujesz na najwyższych obrotach i nie dajesz sobie momentu wytchnienia, twoje ciało przyzwyczai się do wysokiej aktywności i od teraz wciąż będzie do niej dążyć.

Zauważysz to, rozmawiając z ludźmi, którzy dużo i długo pracują. Próbujesz im o czymś powiedzieć, a oni wiercą się niecierpliwie, ich oczy wciąż gdzieś odskakują, palce szukają smartfona. Masz wrażenie, że są w kilku miejscach naraz, ale kanapa, na której siedzicie, zdecydowanie nie jest jednym z nich.

Tak jak dzieci, które idą do szkoły muszą nauczyć się koncentrować i uczyć, tak dorośli, którzy weszli już w tryb codziennej pracy, muszą nauczyć się regenerować.

Te dwie pozornie odległe sytuacje mają jeden mianownik – są wynaturzone. Ludzie, którzy grają w tych scenach, nie są kompletni. Obu grupom brakuje zdolności do przełączania się, do wchodzenia w inne stany energii. Trochę jakby brakowało nam empatii dla samych siebie, jakbyśmy zatracili umiejętność rozumienia, co próbuje powiedzieć nam ciało.

Esencja

Być może wydaje ci się, że nie masz czasu, by zadbać o te wszystkie wymiary, albo po prostu uważasz ze to głupie. Brzmi ci to jakąś pseudonauką, kolejnym bezużytecznym pomysłem zawodowych coachów.

Ja też tak myślałem.

Te depresyjne wakacje były następstwem wyczerpującej pracy w finansach. Osiemnaście miesięcy pracy od świtu do nocy, łącznie z weekendami i częścią świąt. Spotkania z klientami, całodniowe dzwonienie, przygotowywanie ofert, szkolenia, a później jeszcze rekrutacja i wdrażanie nowych pracowników.

Może łatwiej jest, gdy pracujesz przy biurku i możesz założyć słuchawki i odpłynąć. Jednak jeżeli zajmujesz się sprzedażą, musisz mieć uśmiech przyklejony do twarzy, być cały czas opanowanym i w dodatku wciąż promieniować dobrą energią. Czy wspominałem już o dziennych studiach, samorządzie studenckim i kołach naukowych?

Prawda jest taka, że żyjesz na kredyt i zwyczajnie nie stać cię na to, aby o siebie nie dbać.

F.

* Zdjęcie tytułowe: PictureWendy

* Podział na cztery obszary i stojące za tym przemyślenia pochodzą z Integral Life Practice, Ken Wilber