14660112458_1710b719d5_k

Czy kolor kolczyków ma duże znaczenie? Czy będą czarne czy czerwone – czy ma duży wpływ na wizerunek, w sensie całościowym? Raczej niewielki. Wydaje się jednak, że kobiety intuicyjnie rozumieją to, do czego biznes i sport dochodziły przez wiele lat: w ostatecznym rozrachunku liczy się suma małych decyzji.

Obejmując stanowisko trenera Team Sky w 2010 roku, Dave Brailsford miał bardzo prosty plan, ale bardzo trudny cel: doprowadzić do pierwszego w historii zwycięstwa Brytyjczyka w Tour de France.

Metoda?

Poprawić wyniki w każdym, nawet najdrobniejszym aspekcie działania o 1%. Tak, tylko tyle – jeden procent.

Zespół zaczął od tego, co oczywiste: zmiany diety, dostosowania planu treningowego do predyspozycji zawodników i podniesienia wygody siodełka. To był jednak zaledwie początek. Zespół optymalizował wszystko, zaczynając od wagi opon, przez komfortowe poduszki zabierane ze sobą do hoteli, kończąc na odpowiedniej higienie dłoni, aby w odciski nie wdawały się infekcje.

Dave Brailsford dał sobie pięć lat na osiągniecie celu. Wystarczyły trzy.

W 2012 Sir Bradley Wiggins jako pierwszy Brytyjczyk wygrał Tour de France, a kilka miesięcy później wyspiarscy kolaże zgarnęli 70% medali na Igrzyskach Olimpijskich*.

Suma zysków

Metoda Brailsforda nazywa się inaczej agregacją zysków krańcowych, gdy małe zyski na wielu polach przynoszą gigantyczne efekty w czasie. Dobra metafora życia, swoją drogą.

Łatwo jest popaść w przekonanie, że o naszym życiu decydują wielkie zdarzenia. Pierwsza praca, początek biznesu, małżeństwo. Choć mogą one stanowić punkty zwrotne, to nasze życie odbywa się chwila po chwili, zdarzenie po zdarzeniu. Mimo że historię opowiada się od bitwy do bitwy, to w praktyce najważniejsze są małe decyzje podejmowane każdego dnia.

Nie doceniamy jednak ich znaczenia, nie poświęcamy dość uwagi. Tym razem nie ma to niczego wspólnego z wdzięcznością, to raczej zarządzanie strategiczne.

Jeżeli chcesz zmienić swoje życie na lepsze, musisz zmienić coś, co robisz codziennie.

Siła niepodejmowanych decyzji

Tym, co decyduje o sukcesie w perspektywie dłuższego czasu, są nawyki.

Czy ma znaczenie, że napisałem dzisiaj ten post? Pewnie niewielkie. Przeczyta go kilkadziesiąt osób, może któraś poleci mnie dalej i koniec. Ja jednak nie celuję w jutro, tylko w kolejny rok. Wtedy na blogu będzie ponad 50 postów. To już ma znaczenie.

Czy ma znaczenie, czy pójdziesz dzisiaj na trening? Może będziesz się trochę lepiej czuć, ale to nie jest aż tak istotne. Jednak trenując przez kilka miesięcy, trzy razy w tygodniu, zmienisz się nie do poznania.

Tym, co ma znaczenie, jest twoja rutyna. Twój powtarzalny proces, do którego wracasz każdego dnia.

Rutyna jest twoim największym sprzymierzeńcem, bo zwalnia cię z obowiązku ciągłego podejmowania decyzji. Nie musisz zmuszać się do pracy, lub podejmować decyzji – zrobię czy nie zrobię. Po prostu to robisz, bo zostało postanowione. Nie zastanawiasz się, czy pójdziesz dzisiaj na trening ani o której, tylko ustawiasz spotkania tak, żeby być gotowym na 18:00.

Rutyna wyzwala, bo oczyszcza umysł ze zbędnych decyzji i pozwala mu zająć się tym, co jest ważne tu i teraz.

Umysł myśli i rozwiązuje wszystko jednocześnie. Nie ma funkcji odraczania w czasie – chyba że zrobisz to świadomie. Jeżeli musisz pamiętać o zrobieniu czegoś rano, umysł będzie zajmował się tym przez całą noc. Lepiej jest więc zostawić sobie krótką notatkę i pozwolić mu się zrelaksować.

If you can’t measure it – you can’t improve it

26 zasada Petera Diamondsa mówi: „Jeżeli nie możesz zmierzyć, nie możesz poprawić”.

W kontekście biznesu oznacza to, że musisz wiedzieć, w co celujesz, i pracować określoną metodologią, żeby móc wprowadzać zmiany.

W kontekście codziennego życia oznacza to, że jeżeli nie będziesz mieć w swoim życiu wypracowanej rutyny – przynajmniej w jakimś stopniu – nie będziesz w stanie optymalizować swojej pracy.

Jeżeli każdego ranka zaczynasz pracę w inny sposób to znaczy, że każdego dnia musisz podejmować nowe decyzje odnośnie tego, co i jak zrobisz. Zaprzątasz sobie głowę małymi decyzjami, a na koniec nie wiesz, co było zrobione lepiej, a co gorzej, bo nie możesz tego porównać. Nie będziesz też w stanie „dodać” tego jednego procentu, bo nie będzie do czego. Optymalizować można procesy, nie wydarzenia.

Oczywiście, żeby wpaść na coś kreatywnego trzeba często przełamać rutynę, sam wspominałem o tym wielokrotnie. To ciekawe, jak wiele paradoksów czeka nas na drodze do lepszego życia.

Kreatywność wyrasta na styku wielu różnych dziedzin i obszarów, a jej najlepszą pożywką jest balans. Dobrze jest od czasu do czasu zrobić coś inaczej, żeby stymulować umysł, ale warto jest też odciążyć go od podejmowania zbędnych decyzji i pozwolić mu skupić się na wartościowej pracy. Kluczem będzie więc obserwowanie swojego ciała i oferowanie mu tego, czego potrzebuje.

Jak robili to wielcy

Szukając balansu pomiędzy rutyną a stymulowaniem umysłu warto spojrzeć, jak robili to inni przed nami. Zauważymy, że wszyscy pisarze, twórcy, artyści i sportowcy mieli określoną rutynę i utrzymywali powtarzalny plan każdego dnia, przez wiele lat*.

Balzak pisał od pierwszej w nocy do około siódmej rano, po czym drzemał przez niecałe dwie godziny, żeby z powrotem pisać do około 16:00. W tym czasie potrafił wypić pond 50 kubków kawy! Później przez około pół godziny ćwiczył, a przez kolejne dwie godziny przyjmował gości i po 18:00 kładł się spać.

Le Corbusier, słynny francuski architekt, zaczynał każdy dzień o 6:00 krótką gimnastyką, a później pił kawę i jadł śniadanie ze swoją żoną. Następnie udawał się do studia, gdzie przez pierwsze cztery godziny malował, pisał, komponował i oddawał się pracy artystycznej, która wyzwalała w nim kreatywność, a później przez kolejne trzy – cztery godziny spędzał czas z pracownikami i „zaganiał” ich do pracy nad pomysłami, które przyszły mu do głowy nad ranem. Od 18 do 22 spędzał czas z żoną, a później kładł się spać.

Ludvig van Beethoven zaczynał każdy dzień o 6:00 od niezwykłego rytuału parzenia kawy, podczas którego odliczał ręcznie 60 ziarenek, a dopiero potem mielił je i zalewał. Następnie komponował przez osiem godzin, by około 15 zjeść obiad z żoną i udać się na dwie godziny na spacer, na który zawsze zabierał ołówek i kilka kartek papieru, żeby notować to, co przyjdzie mu do głowy.

Rutyna działa tak samo jak rozgrzewka. Umysł przyzwyczaja się do intensywnej pracy w określonym czasie i przygotowuje na tę okazję wszystkie pomysły.

Co ciekawe, każdy wybitny twórca miał swój własny, niepowtarzalny cykl dnia, dostosowany do jego indywidualnych możliwości, potrzeb i predyspozycji.

Może się to wydawać oczywiste, ale zbyt dużo osób stara się kopiować życie innych, zamiast rozwinąć własne możliwości. To właśnie różnorodność sprawia, że życie jest takie ciekawe, może warto zacząć żyć swoim własnym?

Esencja

 Gdy kiedyś usłyszałem te słowa od przyjaciela, zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie:

„Żeby z kimś wygrać wystarczy, że będziesz trochę lepszy”

Pamiętam, że zdjęło to ze mnie ogromną presję, może więc i tobie pomoże.

Zbyt często staramy się pobić innych na głowę. Próbujemy wymyślić o niebo lepszy biznes, podnieść poprzeczkę dwukrotnie, albo zbudować dwa razy tańszy produkt. Mamy wielkie oczekiwania, a przez to zaczynamy kombinować i w efekcie kończymy na gorszej pozycji, niż moglibyśmy przypuszczać.

Nie musimy wymyślać koła od nowa, nie musimy też tworzyć produktu, który będzie zwalał konkurencję z nóg. Żeby wygrać wystarczy, że będziemy trochę lepsi, tańsi albo szybsi. W wielu sprintach różnica między pierwszym a drugim jest mniejsza niż mrugnięcie okiem.

Oznacza to też, że żeby odnieść sukces i żyć życiem, jakiego pragniesz nie musisz być geniuszem, najbardziej utalentowaną czy najsprytniejszą osobą w branży. Wystarczy, że będziesz mieć trochę lepszy proces, trochę skuteczniejszą rutynę niż inni i systematycznie będziesz ją wykonywać.

Nie oznacza to oczywiście, że nie powinieneś mierzyć wysoko! Wielkie plany i wiara we własne możliwości są potrzebne. To jednak rutyna i codzienne doskonalenie się cię tam zaprowadzą.

Dla mnie różnica jest ogromna – oto po raz kolejny nie skupiasz się na wyniku, tylko na procesie. Sukces przyjdzie sam, jako konsekwencja dobrej rutyny.

Gdzie znajdziesz swój 1%?

F.

* Historią Team Sky i myśl dotyczące 1% w życiu codzienny pochodzi od James Clear

* Codzienne rytuały twórców pochodzą z książki Mason Currey – Daily Rituals

* Zdjęcie główne – Tormod Ulsberg