empty mind 2

Mężczyzna był ubrany na czarno. Miał skoncentrowany wzrok, ale jego mięśnie były wyraźnie rozluźnione. Przez kilka sekund patrzył uważnie na drewniany dysk, a później nagle uderzył.

Mimo, że uderzenie było zadane zaledwie z piętnastu centymetrów, drugi mężczyzna, który trzymał dysk na piersi, przewrócił się na krzesło i przejechał na nim kilka metrów do tyłu.

Spróbuj powtórzyć to z butelką wody, co dopiero z dorosłym człowiekiem.

Zapytany o swój sekret, Bruce Lee odpowiedział: „Bądź jak woda, mój przyjacielu”.

Długo nie mogłem zrozumieć, co to znaczy.

Lee dodaje: „Wlewasz wodę do filiżanki, staje się filiżanką; wlewasz do butelki, jest butelką; wlejesz ją do czajniczka, staje się czajniczkiem.”

Wydawało mi się, że powinniśmy raczej sami nadawać sobie kształt. Tworzyć siebie wedle własnego uznania, a nie dostosowywać się do czegoś. Stwierdzenie umysł jak woda kojarzyło mi się z poddaniem czyjejś woli. Zgadzaniem się na cudze wyobrażenie o naszym życiu.

Nie mogłem tego przyjąć za swoje.

Aż do teraz.

Dzikie zwierzę

Wielu artystów, sportowców, naukowców czy twórców wspomina często o doświadczeniu bycia przekaźnikiem. Nazywają to bardzo różnie. Często mówią o eurece, momencie olśnienia, gdy jakiś pomysł nagle pojawił się w ich głowie.

Giacomo Puccini opisuje to dość wzniośle:

Muzyka do tej opery została mi podyktowana przez Boga; moja rola ograniczyła się do przelania jej na papier i przekazania ogółowi.”

Tak jest zawsze. Nie musisz być artystą czy naukowcem, żeby tego doświadczyć. Na pewno zdarzyło ci się kiedyś zrobić albo powiedzieć coś tak mądrego, że aż powodowało to własne zaskoczenie – jak to się udało?

Nie trzeba mieszać w to Boga, ale pomysły, rozwiązania i zagrania wyraźnie skądś do nas przychodzą.

Być jak woda to, innymi słowy, być doskonałym przekaźnikiem.

To znaczy w pełni otworzyć się na to, co do nas przychodzi, i przelać to na papier. Nie mącić tego własnym ego, nie zniekształcać przez oczekiwania i nie zubażać przekazu poprzez wewnętrzne blokady.

Być jak woda, to poddać się temu, co nadchodzi, a jednocześnie być tak doskonale wyszkolonym, by warsztat nie blokował przekazu. Bruce Lee był symbolem wody, z umysłem spokojnym jak ocean i doskonale wyrzeźbionym ciałem.

Pisałem już o tym kiedyś. Na pomysły się nie wpada, pomysły do nas przychodzą. Kreatywność to nie dar, który ma się w sobie, można mieć do niej jedynie dostęp. Jeżeli chcesz być bardziej kreatywny, nie pracuj nad pomysłami – pracuj nad dostępem.

Kreatywność jest jak dzikie zwierzę, które przyjdzie do ogrodu dopiero wtedy, gdy zapanuje w nim spokój, gdy poczuje się bezpiecznie.

Opróżnij filiżankę

Pojawia się więc pytanie – jak oczyścić umysł? Jak stać się wodą? Wbrew pozorom, nie jest to nic nieosiągalnego, wystarczy odpowiednia praktyka.

W jakimś stopniu każdy z nas jest wodą. Nie mówię tu jednak o tym, że jesteśmy zbudowani w 60% z H2O… Każdy z nas wpada przecież na różne pomysły. Rozwiązujemy problemy, ćwiczymy, tworzymy, skądś to się w końcu bierze. Jesteśmy wodą, nie jesteśmy tylko idealnie spokojni.

To może wydawać się śmieszne albo naiwne, a jest bardzo ważne. Widząc, jak Lee używa nunczako do gry w ping-ponga łatwo jest odnieść wrażenie, że to pozostaje zupełnie poza naszym zasięgiem i zdystansować się wewnętrznie do tego, co mówi.

Wystarczy jednak krótki test. Czy kiedykolwiek w swoim życiu przyszedł ci do głowy pomysł, jakikolwiek? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to znaczy, że jesteś wodą. Pozostaje popracować nad dostępem. Poniżej pokazuję trzy techniki pomagające w osiągnięciu bardziej kreatywnego stanu.

Morning pages

Morning pages to, zdaniem Julii Cameron, podstawowe i najważniejsze narzędzie do oczyszczania umysłu i pobudzania kreatywności. Poranne strony polegają na zapisaniu trzech stron odręcznym pismem, przy czym zapisujemy wszystko, co przychodzi nam do głowy. Wykonywane codziennie rano, tuż po przebudzeniu i przed jakimkolwiek innym zajęciem, ćwiczenie pozwala oczyścić głowę z wszystkiego co się po niej plącze i zajmuje miejsce rzeczom ważnym.

Pisanie porannych stron w tej formie praktykuję od niedawna, ale pisanie dla oczyszczenia umysłu towarzyszy mi już od kilkunastu lat. Prowadząc dziennik, chcąc nie chcą oczyszczałem się z tego, co okupowało moją podświadomość. W moim przypadku miało to charakter nieco bardziej kronikarski, ale wielokrotnie był to po prostu strumień świadomości, który pozwalał mi pozbyć się nadmiaru przemyśleń.

Wielokrotnie też pisałem, by się uspokoić, gdy mnie „nosiło”. Była to jednak raczej forma leczenia niż zapobiegania. Poranne strony pozwalają oczyszczać się „na zapas”. Nie mają być żadnym wyniosłym, artystycznym czy głębokim tekstem. Piszesz dokładnie to, o czym myślisz:

Pierwszy dzień. Nie wiem co pisać. Ciekawe ile to zajmie? Po południu idę na trening a potem idziemy na kolacje. Ciekawe czy Lewy wczoraj strzelił…?”

Poranne strony to oczywiście ćwiczenie nie tylko dla piszących. Powiedziałbym wręcz, że jeżeli nie zajmujesz się pisaniem, albo uważasz, że nie idzie ci to dobrze, to efekty będą jeszcze silniejsze, bo zaczniesz robić coś zupełnie nowego.

Jest ci smutno, radośnie, masz blokadę, masz wrażenie wyzwolenia – to nie ma znaczenia. Siadasz i piszesz. Cameron mówi, że jeżeli nie masz pomysłu co pisać, po prostu zapisz trzy strony słowami „nie wiem, co pisać”, bo to znaczy, że akurat to chodzi ci teraz po głowie.

Nie ma złego sposobu na robienie porannych stron!

Dzięki temu nauczysz się podążać za intuicją, pozwalać sobie na płynięcie z pomysłami, a przede wszystkim – zrobisz miejsce na to co ważne.

Cameron mówi, by pisać ręcznie na papierze. Pojawia się więc oczywiście pokusa „robienia” porannych stron na komputerze. Próbowałem jednego i drugiego – muszę przyznać, że mimo wszystko pisanie na papierze bije komputer na głowę. Przynajmniej w tej jednej kwestii.

Po pierwsze nie rozpraszają nas literówki, podkreślenia i przypadkowe – tak częste – pomylenia klawiszy. Po drugie w pisaniu odręcznym jest coś mistycznego. Cała strona tekstu jest jak pradawna księga zaklęć. Odręczne pisanie jest bardziej intymne, a przez to – wydaje mi się – bardziej prawdziwe. Mamy bezpośredni kontakt z tekstem i chyba dzięki temu ma to taką moc.

Przyjemnie jest również z samego rana nie musieć siadać do komputera, przed którym pewnie spędzimy większość dnia.

Bicek i klata

Cóż lepiej oczyszcza umysł niż ciężki fizyczny trening? Uwielbiam to uczucie tuż po prysznicu, gdy czuję się wyżęty i oczyszczony. Ledwo podnoszę ręce, żeby umyć głowę, ale jestem w siódmym niebie.

Zbyt wiele osób, szczególnie pracujących intelektualnie, nie dba o swoje fizyczne ciało, myśląc, że nie ma ono żadnego związku z umysłem. Nic bardziej mylnego! Nasz organizm tworzy spójną całość, w której różne płaszczyzny przeplatają się ze sobą. Większość sportowców praktykuje różne formy treningu mentalnego i tak samo osoby pracujące intelektualni powinny dbać o swój wymiar fizyczny.

Podczas fizycznego treningu odciążamy umysł i produkujemy endorfiny, które są kluczowe dla naszego dobrego samopoczucia. Ponadto wyrabiamy sobie nawyki systematycznej pracy oraz ćwiczymy wytrzymałość. Dwie cechy, które będą miały olbrzymi wpływ na nasze kreatywne możliwości.

Im cięższy i bardziej wymagający trening, tym większej wymaga koncentracji i tym lepsze przynosi efekty. Oczywiście nie trzeba wyciskać – ja na przykład lubię przebiec dłuższy dystans. Może to być równie dobrze fitness, taniec, rower, basen czy joga. Wszystko, co sprawia, że zaczyna się myśleć ciałem. Każdy sposób na zmianę i odciążenie zmysłów jest doskonały.

Trzy, cztery treningi w tygodniu wydają się być optymalne, aby utrzymać zdrowy balans.

Pozwól sobie tworzyć śmieci

W filmie Mela Brooksa Producenci dwóch przyjaciół chce zrobić przekręt na sztuce. Ich plan polega na dwukrotnym sprzedaniu udziałów w przedsięwzięciu. Planują jednak wystawić najgorszą sztukę w historii Broadwayu, dzięki czemu nikt nie powinien dowiedzieć się o oszustwie.

Tworzą więc – jak im się wydaje – gniot z kiepską fabułą, słabymi żartami i dziwacznymi scenami. Ostatecznie jednak sztuka Wiosna dla Hitlera okazuje się być hitem i tym sposobem przekręt wychodzi na jaw.

Bardzo często jest tak, że gdy staramy się stworzyć coś idealnego, blokujemy się i nie tworzymy nic. Z drugiej strony, gdy pozwalamy sobie trochę poszaleć, napisać coś eksperymentalnego okazuje się, że robimy świetną robotę.

Dlaczego? Bo umysł jak woda najczęściej mąci ego. Ego tworzy presję, oczekiwania i potrzeby. Wymyśla nagrody i kary, podszeptuje słowa uznania i krytyki.

Jeżeli pracujesz nad projektem dla kogoś, pojawia się presja, by zrobić to doskonale. Zazwyczaj też pracujemy pod presją czasu, która z jednej strony potrafi motywować, ale z drugiej nie pozwala zupełnie popłynąć. Boimy się, że po eksperymentach nie będzie już czasu na właściwą pracę.

Najłatwiejszym sposobem na uwolnienie się od ego jest tworzenie codziennie.

Jeżeli więc zajmujesz się grafiką, twórz codziennie, a nie tylko wtedy, gdy masz zlecenie. Nie chodzi tylko o praktykowanie warsztatu, dużo ważniejsze jest pozwolić sobie od czasu do czasu tworzyć śmieci. Tworzyć kiepskie, eksperymentalne projekty, z których być może wyciągniesz coś na przyszłość.

Umysł jak woda jest wtedy, gdy nie oceniasz i po prostu tworzysz. Możesz to uzyskać wtedy, gdy tworzysz codziennie, nie tylko gdy jest coś do zrobienia.

Pozwól sobie na tworzenie kiepskich rzeczy. Nudnych idei i bezsensownych historii, wypchanych bezładnymi zdaniami. Właśnie dzięki temu napiszesz najlepsze rzeczy. Napiszesz płynnie i bez wysiłku.

Wtedy będziesz szczery, bo umysł jak woda nie ma swojej opinii, po prostu pisze to co otrzymał i nie psuje tego. Żeby jednak nie psuć, nie możesz oceniać, a jeżeli czujesz, że musisz napisać coś dobrego, to właśnie oceniasz.

Esencja

Umysł jak woda to przestrzeń, w której kreatywne pomysły mają szansę się pojawić.

Aby go uzyskać musisz stale praktykować, z jednej strony opróżniając umysł, z drugiej przygotowując go na nowe pomysły. Odpuszczając sobie presję na wynik – tworzyć codziennie.

Podejrzewam, że w trakcie czytania przyszła ci do głowy myśl o medytacji. To doskonały pomysł! Już wkrótce napiszę tym osobny tekst. Warto jednak pamiętać, że poranne strony i trening siłowy również są medytacją. Za każdym razem, gdy oczyszczasz umysł i koncentrujesz się tylko na jednej rzeczy – medytujesz.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś być tak przytłoczonym myślami, że nie mogłeś skupić się na pracy?

Jakie są Twoje sposoby na oczyszczanie umysłu?

Powiedz mi proszę w komentarzu poniżej!

F.