glass-of-water-tilt

Brytyjska Poczta Królewska postanowiła wznieść swoje usługi na wyższy poziom. Jako jedna z najlepiej zarządzanych instytucji na świecie osiągnęła imponujący wynik dostarczania 98% listów poleconych na drugi dzień. To jednak było za mało, zarząd chciał 99%.

Wysokie standardy narzucone pracownikom oraz wysiłek niezbędny do zmiany organizacji niemal doprowadził do jej krachu. Na szczęście szybko wycofano się z tego projektu.

Ktoś wpadł na pomysł, by przeprowadzić sondaż opinii publicznej. Okazało się, że według Brytyjczyków jedynie 50-60% listów dociera do odbiorców na drugi dzień.

By zwiększyć ilość klientów, wystarczyła kampania reklamowa o doskonałych wynikach poczty.

Roy Sutherland podsumował to w swoim wystąpieniu. Powiedział „Jeśli twoja perspektywa jest znacznie gorsza niż rzeczywistość, po cholerę zmieniać rzeczywistość?”.

Perception is king

Mind-set to pewien zestaw założeń, z którym idziesz przez życie. Pewnie w ogóle się nad nim nie zastanawiasz, często nawet nie wiesz, że istnieje, mimo to w dużej mierze determinuje – podświadomie – twoje zachowania.

Carol Dweck z Uniwersytetu Stanforda od ponad 20 lat bada wpływ percepcji na naszą rzeczywistość. Zaczynała od badania, jak ludzie radzą sobie z porażką, zaprowadziło ją to jednak dużo dalej – do założeń, które mamy w głowie na długo przed podejściem do jakiegokolwiek zadania.

Dweck wyróżniła dwa różne mind-sety, lub zestawy założeń, jeśli wolisz, które determinują nasze podejście do życia. Są to fixed mind-set (stały umysł) i growth mind-set (umysł nastawiony na rozwój). Różnica między nimi jest diametralna, a zrozumienie, w którym z nich przebywasz najczęściej, może na zawsze zmienić twoje życie.

Fixed mind-set zakłada, że umiejętności i talent są nie zmienne na przestrzeni naszego życia. Rodzimy się z pewnymi zasobami i albo jesteśmy „mądrzy, kreatywni i sprytni” albo „głupi, niekreatywni i słabi”. Oceniając siebie patrzymy w przeszłość, analizujemy dokonania i budujemy pewność siebie na podstawie tego, co było. Osoba z fixed mind-set boi się nowych wyzwań i stara unikać problemów – każdy problem traktuje jako zagrożenie – boi się poczuć głupsza i nie dość dobra.

Growth mind-set to założenie, że umiejętności i talent można w sobie rozwijać poprzez pracę. Według tej teorii przez całe życie się rozwijamy i w związku z tym wyzwania należy traktować jak szansę na wzrost. Osoba o growth mind-set nie boi się problemów, ponieważ ocenia siebie przez pryzmat tego, kim może być, a nie tego, kim jest. Nie analizuje, tylko marzy. Nie załamuje się, tylko wyciąga wnioski. Nie obawia się wyzwań, bo wie, że to szansa na nabycie nowych doświadczeń i przybliżenie do tego, kim chce być.

Brzmi jak lewacko-masońsko-cyklistyczna propaganda sukcesu i wymuszonej szczęśliwości, napędzana przez samozwańczych life-coachów? Na szczęście są naukowe dowody.

Ile wody w szklance

W 2011 roku Jason S. Moser wraz z zespołem przeprowadzili bardzo ciekawe badania. Naukowcy mierzyli aktywność elektryczną mózgu studentów w konfrontacji z popełnieniem błędu. 

Growth-mindset-brain-scan-square

Źródło: Badanie Jason S. Moser

Jak widać na wykresie powyżej, osoby określone jako fixed mind-set mają prawie zerową aktywność mózgu. Uciekają od problemu, chowają głowę w piasek. Po prawej natomiast osoby sklasyfikowane jako growth mind-set. Ich mózg jest aktywny, jest w pełnej gotowości. Jako osoby nastawione na rozwój otwierają się na swój błąd, żeby wyciągnąć wnioski i uczyć się.

Pokazuje to wyraźnie, że nasze złożenia wpływają na to jak funkcjonuje nasz umysł i ciało.

Jak żyć?

Pytanie brzmi więc – co robić, jeżeli zauważymy, że tkwimy w założeniach charakterystycznych dla fixed mind-set?

Po pierwsze, to też nie jest tak, że dzielimy się na dwie grupy osób. Powiedziałbym raczej, że wewnętrznie jesteśmy rozdarci na różne obszary, w których przyświecają nam takie, a nie inne założenia.

Gdy zajmuję się na przykład marketingiem, trudności raczej motywują mnie do działania. Posadź mnie jednak przed kartką z zapisanym prostym wzorem matematycznym, a mój mózg się wyłączy. Obudzę się 10 minut później i nie będę wiedział, co się działo. Wiem, że tak będzie, bo obserwuję to systematycznie od połowy pierwszej liceum… Do teraz, mimo że jestem świadomy procesów, o których pisałem wcześniej, wszystko, co związane z matematyką wymaga ode mnie dużo, dużo więcej uwagi i spokoju.

Znajdź więc to, w czym czujesz się silniejszy i zapisz to koniecznie na kartce. Łatwiej jest dobre nawyki rozciągać na kolejne sfery życia, niż budować je od zera. A zmienić się jest łatwiej, niż mogłoby się wydawać.

Dweck prowadząc badania porównuje wyniki studentów przed i po tym, jak pokaże im się różnicę pomiędzy fixed a growth mind-set. Dweck tłumaczy im, że nasz umysł działa jak każdy inny mięsień: jeżeli wystawiamy go na wysiłek, rozwija się. Za każdym razem, gdy wychodzimy poza strefę komfortu, za każdym razem, gdy rozwiązujemy problem, zawsze, gdy pracujemy z pełnym zaangażowaniem, tworzymy nowe połączenia między neuronami. Budujemy nowy nawyk, nową umiejętność, stajemy się silniejsi.

Jednym z ulubionych przykładów Dweck są dzieci z indiańskiej mniejszości etnicznej, które miały jedne z najgorszych wyników w nauce w stanie Waszyngton. Wystarczył zaledwie jeden rok od zbudowania w klasie środowiska wspierającego growth mind-set, aby dzieci zajęły pierwsze miejsce w National Achievement Test, przewyższając uczniów z rodzin pracowników Microsoft.

Kaizen

Kluczem do zmiany światopoglądu są małe kroki. Dweck proponuje zmianę sposobu motywowania. Skupienie się nie na talencie, umiejętnościach oraz mówienia innym, że są mądrzy. Raczej premiowanie pracy, wytrwałości oraz dążenia do celu. W praktyce oznacza to, że trzeba skupić się na szlifowaniu procesu, a nie na wyniku.

Wyobraź sobie, że chcesz schudnąć. Większość osób zakłada, że chcą zrzucić 10 kilogramów do wakacji, żeby dobrze wyglądać na plaży. Zasypia myśląc o tych 10 kilogramach, budzi się rano, myśląc o wadze, patrzy na pączka, a przed oczami ma tylko kalorie. Można  oszaleć.

Tym bardziej, że wynik często nie przychodzi. Mimo wszystko, sposoby zrzucania wagi  wciąż pozostają dla nas zagadką, głównie dlatego, że tyle jest zmiennych i niewiadomych. Na naszą wagę oprócz jedzenia i ćwiczeń wpływ mogą mieć stres, pora roku, brak snu i pewne indywidualne cech genetyczne. Wynik jest więc bardzo nieprzewidywalny. Łatwo jest dostać depresji, gdy robimy wszystko, by coś osiągnąć, a efektów nie ma.

Z drugiej strony można skupić się na procesie, czymś nad czym mamy pełną kontrolę. Załóżmy więc, że aby schudnąć, będziemy chodzić trzy razy w tygodniu na siłownie, jeść codziennie lekkie wartościowe posiłki i nie jeść słodyczy.

Celem niech nie będzie zrzucenie wagi, tylko te trzy treningi w tygodniu. Dzięki przesunięciu środka ciężkości na coś, nad czym mamy pełną kontrolę, odzyskamy wiarę w to, że możemy coś zmienić. Nawet jeśli nie osiągniemy wagi, o której marzyliśmy pozostanie satysfakcja z wykonania pracy, a to pozwoli budować w przyszłości pewność siebie.

Esencja

Wszystko, co chciałbym tutaj powiedzieć, zawiera się doskonale w tytule książki Paula Ardena „Nieważne, jak dobry jesteś, ważne, jak dobry chcesz być”. Poważnie zastanawiałem się, czy nie zostawić tego tytułu jako jedynej treści wpisu, ale wtedy kiepsko indeksowałby się w Google.

Przed tobą pewnie jeszcze około trzydziestu, może czterdziestu lat aktywności zawodowej. W tak zwanym międzyczasie setki problemów, tysiące wyzwań i miliony mniejszych lub większych decyzji. Od ciebie zależy, jakie będą w tobie wywoływać emocje.

Każdy z nich, może być szansą na udowodnienie ci, że jesteś głupi, lub szansą na rozwój i stanie się lepszym.

Jak uważasz, z którymi założeniami idziesz przez życie?

Napisz proszę co myślisz w komentarzu poniżej!

F.