Zdjęcie: Kadr z filmu The Wall - JAK SZKOŁA ZABIJA KREATYWNOŚĆ

„A czego się nauczyłeś? Informacji. Twój umysł przepełnia wiedza, fakty; możesz powtarzać, możesz odtwarzać. Temu właśnie służą egzaminy; za osobę inteligentną, uważa się kogoś kto umie zwrócić wszystko co w niego wrzucono. Najpierw trzeba go zmusić, żeby połykał, ciągle połykał, a potem żeby na egzaminie umiał to zwrócić. Jeśli potrafisz efektywnie zwracać będziesz inteligentny. Jeśli potrafisz zwrócić dokładnie to, co ci podano, to jesteś inteligentny”

OSHO

Szkoła – symbol procesu socjalizacji – pozbawia nas wielu pożytecznych talentów. Po części jesteśmy tego świadomi, a nawet wspieramy proces, po części zaś uczestniczymy w czymś, co jest pozostałością minionych epok.

Powiedziałbym, że szkoła kształtuje i ugruntowuje stan umysłu, w którym nie ma miejsca na kreatywność.

Inteligencja wąska jak…

Na przestrzeni czasu nasze pojęcie o ludzkiej inteligencji zawęziło się tak bardzo, że – biorąc pod uwagę jej możliwości– można powiedzieć, że niemal zniknęło.

Nie zawsze jednak mówiąc o inteligencji mieliśmy na myśli tak ciasną szufladkę.

Do rewolucji przemysłowej publiczne szkolnictwo praktycznie nie istniało. Kształcono się w klasztorach, w pałacach i dworach. Można śmiało powiedzieć, że atmosfera tej edukacji bliższa była filozoficznemu uniesieniu Gajów Akademosa niż trzyletniemu przygotowywaniu się do egzaminu maturalnego, jak to ma miejsce w dzisiejszych liceach.

Postępująca industrializacja potrzebowała większej liczby osób zdolnych do obsługiwania zdobyczy technologii i wymogła stworzenie systemu szkolnictwa przygotowującego do pracy w nowych warunkach.

Na takim tle w XVIII wiecznej Anglii powstawał pierwszy system szkolnictwa publicznego – wprowadzano go pod dumnym hasłem „Tylne drzwi szkoły to przednie drzwi fabryki”. Wytworzone struktury oraz zasady udało się w zasadzie bez większych zmian zreplikować i wdrożyć na całym świecie. Mimo kolejnych rewolucji i całkowitego przekształcenia się naszego sposobu pracy, szkolnictwo przetrwało właściwie bez większych zmian.

Tyle historii, teraz będzie mięso.

Można powiedzieć, że pojęcie inteligencji zostało ograniczone do „zdolny do obsługi maszyn” i nakreśliło kierunek dla edukacji na kolejne lata.

Zaginęły ideały renesansu, które traktowały człowieka jako całość. Zanikło przekonanie, że sztuka i nauka są czymś nierozerwalnym, że jedno prowadzi do poznania drugiego. Zginął duch szukania odpowiedzi, przekraczania granic i wznoszenia się ponad własne możliwości. Postępująca specjalizacja wytępiła niegdysiejszą pasję do zgłębiania wielu dziedzin wiedzy.

Przedmioty rozdzielono, nadano im hierarchię i zamknięto w pudełka. Ustawiono matematykę na szczycie, sztukę zepchnięto na dno. Wytworzono przekonanie, że inteligencja jest rozdzielna od emocji; że z niektórymi umiejętnościami się rodzisz, a z innymi już nie i że jedne są ważniejsze od drugich.

raked-classroom1937

Szczytem uznania inteligencji stał się czerwony pasek, nagroda za odtworzenie z pamięci materiału. Kolejne pokolenia uczniów karcone są za dochodzenie do wyników własnymi metodami – uznaje się to za błąd w myśleniu, a jest faktycznie błędem, ale w odtwarzaniu.

Jak to się ma do kreatywności? Jeżeli istnieje tylko jedna poprawna odpowiedź i tylko jedna prowadząca do niej droga, to na kreatywność, w takim systemie, nie ma zwyczajnie miejsca.

Komunistyczna sprawiedliwość

Każdemu tyle samo. Od jakiegoś czasu wiemy, że tak to nie działa. Nawet tam, gdzie wciąż się tak mówi, nikt już tak nie myśli. Edukacja zdaje się jednak być tworem odpornym na wyciąganie wniosków, czego, skądinąd, tak usilnie stara się uczyć.

Nauka zaczyna się we wrześniu i kończy w czerwcu, dwanaście lat później. W jej trakcie przechodzisz przez kolejne, z góry zaplanowane etapy, a kilka przypadkowych kontroli jakości weryfikuje, na jaki rynek trafisz. Niezależnie od tego, jak ci idzie, czym się interesujesz i w czym jesteś dobry. Musisz przyswoić ten sam materiał, zdać te same egzaminy, jesteś przyrównywany do tego samego wzorca. Jak na fabrycznej taśmie, każde odstępstwo uznawane jest za błąd. Tak jest po prostu łatwiej. Producentom.

Każdy jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia.

Albert Einstein

Jednostrzałowcy i kult mierności

Znany fizyk i dwukrotny noblista Linus Pauling powiedział kiedyś: „Jeśli chcesz mieć dobry pomysł, zacznij od wielu pomysłów”. Jednak wiele pomysłów to wiele błędów, a wiele błędów to minusy, dwóje i dywanik.

Historia udowodniła już setki razy, że przełomowe odkrycia nie biorą się z jednego głównego podejścia i dodatkowej poprawki, jak ma to miejsce w świecie egzaminów. Są raczej efektem procesu uczenia się na własnych błędach i nieustannego dążenia do celu. Szkoła błędy piętnuje, zamiast pokazywać, jak je wykorzystać w przyszłości.

Z drugiej jednak strony, żeby zdać egzamin dojrzałości wystarczy 30% poprawnych odpowiedzi…

Oczywiście, 30% nie wystarczy, żeby dostać się na renomowane studia, pokazuje jednak, jak nisko ustawiona jest poprzeczka.

Z jednej strony więc nie pozwalamy na błędy, z drugiej zadowalamy się miernością. Zgadzamy się, by uczniowie znali temat „trochę” i każemy im uczyć się kolejnych rzeczy.

Tymczasem innowacyjność, praktyczna siostra kreatywności, nie przydarza się tym, którzy rozumieją temat trochę, tylko tym, którzy zrozumieli go w każdym calu, dostrzegli wadliwy schemat i wprowadzili nowy.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by edukacja wspierała taki sposób działania. Na przykład w Khan Academy oczekuje się od uczniów perfekcji (10 poprawnych odpowiedzi pod rząd), ale daje nieograniczoną liczbę podejść. Dzięki temu każdy może poznawać temat we własnym tempie, a gdy już coś zda, to znaczy, że zna materiał na wylot.

Cmentarzysko talentów

W 2010 roku twórcy Khan Academy po raz kolejny wstrząsnęli światem edukacji. Pokazali, jak bardzo krzywdzący i niesprawiedliwy jest dzisiejszy system.

Zaskakującej obserwacji dokonano w trakcie pilotażowych badań, które przeprowadzono w kilku kalifornijskich szkołach. Dzieciom udostępniono internetowy system do uczenia się matematyki, w którym nauczyciele mogli dokładnie obserwować ich postęp. Uczniowie przechodzili przez materiał we własnym tempie, a system mierzył, ile czasu zajęły im kolejne przykłady. Wyraźnie było więc widać, które zadania sprawiały im więcej problemów, a co zrozumiały od razu.

Na początku wszystko wydawało się oczywiste. Każde dziecko przechodziło przez kolejne zadania w innym tempie i miało problemy z innymi zadaniami. Niektóre dzieci były szybsze, inne zostawały w tyle. Nic w tym dziwnego, w końcu klasy składają się z mniej i bardziej zdolnych dzieci.

Kolejne miesiące przyniosły jednak zaskoczenie.

Okazało się, że jeśli dzieciom mającym problem z określonym typem zadań dało się czas na zrozumienie zagadnienia we własnym tempie, nie tylko doganiały one całą grupę, ale nawet prześcigały pozostałe dzieci, pojmując dużo szybciej dalsze – trudniejsze – części materiału!

Oznacza to, że podział klasy na dzieci głupie i mądre (czego często dokonują standaryzowane testy, przeprowadzane dla wszystkich dzieci, w tym samym momencie) mógłby wyglądać inaczej, gdyby test przeprowadzono innego dnia.

Dla mnie oznacza to, że kolejne tysiące – jeśli nie miliony! – dzieci napotykających trudności na początku być może nigdy nie dowiedzą się, że są wybitne.

Esencja

Problem polega na tym, że „głupi” to nie kiepska ocena w dzienniku, to przede wszystkim niska samoocena. Bez wiary w to, że możemy stworzyć coś wartościowego i kreatywnego, nie ma nawet sensu łapać za pędzel. Przekonując kogoś, że do niczego się nie nadaje, pozbawiamy go woli kreatywności, a to wystarczy, by nic więcej się nie wydarzyło.

Zbyt wiele osób, być może nawet ty, opuściło szkołę z uczuciem, że nie są ani zbyt mądrzy, ani utalentowani, a już na pewno nie kreatywni. Niestety – to, co wpojono nam, gdy byliśmy młodsi, często ciągnie się za nami przez całe życie.

Dobra wiadomość jest taka, że kreatywność można rozwinąć. W zasadzie możesz ją odblokować, po tym jak została stłamszona. Już wkrótce opiszę, jak krok po kroku można to zrobić w domowym zaciszu.

Jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że kreatywność nie ma ograniczeń. Jeżeli więc już teraz odrywasz się od ziemi, to pomyśl gdzie byś doleciał, jeśli byłbyś jeszcze trochę lżejszy?

A co ty pamiętasz ze swojej szkoły?

Przypomina ci się jakiś moment, gdy podcięto ci skrzydła?

A może w tobie akurat szkoła rozbudziła ogień?

Powiedz mi proszę, co myślisz, w komentarzu poniżej!

F.

P.S. Pamiętaj, że już w kolejny wtorek, pojawi się nowy wpis. Tym razem będzie bardzo praktyczny. Sprawdź już z samego rana!

*Zdjęcie tytułowe: Kadr z filmu Pink Floyd The Wall